Jedną z podstawowych zmian w Goldman Sachs - wymuszonych przez władze nadzorujące rynek - było wprowadzenie tylko trzech rodzajów rekomendacji, zamiast dotychczasowych pięciu. Obecnie wydaje on zalecenia "gorzej niż rynek", co należy odbierać jako rekomendację sprzedaży, "tak jak rynek", czyli "trzymaj", i "lepiej niż rynek", co oznacza zalecenie kupna. Od czasu, gdy potentat z Wall Street wprowadził zmiany, jego dział analiz zajął się już 1874 spółkami. Aż 22% z nich otrzymało od banku rekomendacja sprzedaży, podczas gdy przed reformą odsetek takich firm stanowił tylko 6%. W przypadku 52% spółek rekomendacja brzmi "tak jak rynek", a zalecenie kupna dotyczy 26% objętych badaniami przedsiębiorstw.
- Zmiany w podejściu analityków Goldmana do spółek świadczą o tym, że nagłośnienie nieprawidłowości w bankach szybko zmusiło je do podjęcia działań - podkreśla, cytowany przez Bloomberga, Timothy Leach z Wells Fargo Private Client Services w San Francisco, dodając, że giganci z Wall Street bardzo posłusznie wprowadzają zmiany. Oznacza to - jego zdaniem - że bankom bardzo zależy na utrzymaniu roli największych i najbardziej cenionych światowych autorów rekomendacji. Jest to dla nich bardzo ważny segment rynku kapitałowego, tym istotniejszy, że dekoniunktura ogranicza im wpływy z innego rodzaju działalności.
Wśród innych banków inwestycyjnych, które wprowadziły już zmiany w działach analiz, najchętniej rekomendacje sprzedaży wydają Lehman Brothers (27%) oraz Morgan Stanley Dean Witter (21%). Najmniejszą skłonność do negatywnych zaleceń wykazują natomiast eksperci Merrill Lynch (7%), UBS Warburg (5%) i Bank of America Securities (2%).
Według badań przeprowadzonych przez Bloomberga, wśród wszystkich rekomendacji wydawanych teraz w Stanach Zjednoczonych, 8,1% z nich zaleca sprzedaż papierów. Rok temu takich zaleceń było 3%, a dwa lata temu 1,8%. Wciąż dominują raporty proponujące kupno akcji (54,2%), a rekomendacji "trzymaj" jest 37,7%.