Nienaturalnie wysoka temperatura, jak na tę porę roku, spowodowała ogromne przekontraktowanie wszystkich uczestników rynku. Wszyscy pamiętamy poprzedni rok, gdzie 1 listopada i dni następne były bardzo zimne. Tym razem była prawdziwa wiosna, temperatura osiągnęła kilkanaście stopni Celcjusza powyżej zera. Wahania temperatury i zmiana czasu odbiły się na spadku zapotrzebowania Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Widać to w notowaniach. Średnia, ważona wolumenem, cena energii RDN z dostawą 6 listopada 2002, wyniosła 98,40 zł/ MWh. Ktoś powie, że gdyby przewidzieć taką sytuację, to można by było, kupując na Giełdzie Energii, zarobić ok. 20-40 zł /MWh w odniesieniu do cen kontraktów bilateralnych. To tylko czyste spekulacje. Owszem, cena spadła, ale wynika ona ze znacznego obniżenia zapotrzebowania. Ryzyko zakupu na GE po niższej cenie jest zbyt duże.
Tezę braku zapotrzebowania na energię potwierdza ilość energii oddanej na rynku bilansującym. 27 787 MWh 2 listopada to dużo, zważywszy, że w tym samym dniu giełda zanotowała obroty na poziomie tylko (a może aż?) 4208 MWh ze średnią cena 107,70 zł/MWh. Dla przypomnienia - średnia cena kontraktów grafikowanych dla listopada wynosi ok. 125-130 zł/ MWh. A jeszcze nie tak dawno, w połowie października, cena energii w tzw. szczycie europejskim wynosiła ok. 140-146 zł/MWh. Nie należy, moim zdaniem być zbyt huraoptymistycznym, ale trzeba poczekać na dalszy rozwój wypadków.