Dlaczego GlaxoSmithKline zdecydował się na wdrożenie systemu CRM?
Półtora roku temu doszło do połączenia SmithKline Beecham i GlaxoWellcome. Był to doskonały moment do przyjrzenia się strukturze firmy, analizy pewnych procesów. Przed połączeniem w obu firmach działały systemy wspomagania sprzedaży i marketingu z bazami danych klientów, które można było uznać za prototypy CRM. Koncentrowały się głównie na raportowaniu aktywności naszych przedstawicieli naukowych. Musieliśmy pomyśleć nad integracją tych systemów. Na początku zastanawialiśmy się nad wyborem jednego z nich. Po analizie wstępnych potrzeb i tego, co chcemy osiągnąć w dziedzinie wspomagania sprzedaży i marketingu, doszliśmy do wniosku, że żaden z nich nie spełnia jednak naszych oczekiwań. Po połączeniu problemy z komunikacją pomiędzy zespołami, osiąganiem synergii, kreowaniem wartości klienta, monitorowaniem tej wartości, wyciąganiem wniosków, stały się dużo większe. Jedynym pomysłem na zaradzenie im było wdrożenie CRM. Stwierdziliśmy, że konieczne jest zupełnie nowe podejście do tego zagadnienia i zdecydowaliśmy się na wdrożenie bardziej zaawansowanego systemu, który będzie można rozwijać w kierunku pełnego CRM. Dla GSK rynek polski, gdzie nie tylko dużo się sprzedaje, ale także produkuje, jest bardzo ważny. Europa Środkowowschodnia charakteryzuje się dużo większą dynamiką wzrostu niż Europa Zachodnia. Operacje naszej firmy stanowią duży procent wzrostu całej korporacji w Europie. Dlatego jest bardzo ważne, co i jak robimy w tym regionie, aby zwiększyć sprzedaż i zyski. Z drugiej strony, na rynku pojawiło się wiele ograniczeń związanych ze ściśle regulowaną refundacją leków, zwiększoną konkurencją leków odtwórczych. Dlatego musieliśmy poszukać innych źródeł przewagi konkurencyjnej. Jest to przede wszystkim identyfikacja klientów o najwyższej wartości i dostarczenie im serwisu, który będzie lepszy od konkurencji. Jest to pewien aspekt zewnętrzny wdrożenia. Obecnie jest bardzo trudno konkurować poprzez zwiększanie liczby ludzi, wydatków czy wprowadzanie nowych produktów. Pojawił się obszar bezpośredniej konkurencji o klienta i utrzymanie go.
Co zadecydowało o wyborze systemu i partnera przy wdrożeniu?
Proces wyboru systemu trwał kilka miesięcy. Brały w nim udział wszystkie kraje Europy Wschodniej. Założenie było takie, że system wdrożony w Polsce będzie stanowił punkt wyjścia dla rozwoju CRM w całej Europie Wschodniej. Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o sektor farmaceutyczny, nie ma dużego wyboru w systemach tego typu. Najwięcej doświadczeń w tym sektorze mają trzy firmy: Siebel, Dentdrite i Cegedim. Dlatego od początku skoncentrowaliśmy się na nich. Kryteriów było wiele: technologia, podejście, właściwości systemu, obecność w tym rejonie Europy, serwis itp. Wybraliśmy system firmy Siebel. Drugim kryterium była możliwość rozwijania systemu w miarę rozwoju firmy. Jeśli chodzi o partnera, skoncentrowaliśmy się na firmach, które mają największe doświadczenia we wdrożeniach tego typu systemów w branży farmaceutycznej, i firmach, z którymi my mamy najwięcej doświadczeń. Do konkursu stanął Arthur Andersen i PwC Consulting. Obie firmy zaprezentowały praktycznie identyczny model, jeśli chodzi o metodologię wdrożenia i koszty. Ponieważ Siebel nie miał określonych preferencji, a wybraliśmy PwC Consulting, zespół prezentował większe doświadczenie w kwestii zarządzania zmianą i szersze spojrzenie na samo wdrożenie.
Jak długo trwała cała procedura?