Dominacja ofert podażowych, obserwowana od początku listopada, trwa. Coraz mniej jest jednak ofert z nieprzyzwoicie atrakcyjnymi cenami, które cieszyły graczy "krótkich". Dodatkowo daje się zaobserwować wzrost aktywności po stronie popytowej. Wynikiem tego jest obrót na sesji w środę w wysokości 4745 MWh, po średniej cenie przekraczającej 111 PLN/MWh.
Swoistym rozszerzeniem komentarzy do poprzednich sesji, a zarazem urozmaiceniem listy spekulacji na temat przyczyn listopadowej nadpodaży może być analiza giełdowych cen energii w funkcji... intensywności opadów. Wynik analizy tej z pozoru zaskakującej zależności, może przynajmniej częściowo tłumaczyć nadmiar taniej energii elektrycznej na rynkach spotowych. Intensywne, październikowe opady wymusiły konieczność zwiększenia produkcji w lokalnych hydroelektrowniach, obligowanych do priorytetowej realizacji założeń gospodarki wodnej. Ponadplanowa produkcja tych elektrowni mogła przyczynić się do wylewu energii ponad brzegi portfeli co najmniej paru spółek dystrybucyjnych. Przy ograniczonej liczbie aktywnych uczestników RDN taki rozwój sytuacji znacząco osłabił szeregi kupujących, przy jednoczesnym wzmocnieniu strony podażowej. Elementem "zmiękczającym" tych przekontraktowanych, było widmo nieuchronnego rynku bilansującego (aczkolwiek trudno sobie wytłumaczyć chęć oferowania energii po cenach niższych niż te wyznaczane poziomem CROz).
Zatem nie jest wykluczone, że listopadowa nadpodaż taniej energii na rynkach spotowych będzie trwała do czasu, aż ilości wody w zbiornikach retencyjnych powrócą do zakładanych poziomów. Czy kolejne sesje to potwierdzą?