Zaczęło się posiedzenie Fed. Polscy inwestorzy nie będą mogli jednak zareagować na decyzję tego gremium, gdyż zostanie ona podana do publicznej wiadomości dopiero po zamknięciu sesji w Warszawie (o godzinie 20.15 czasu polskiego). Większość inwestorów za oceanem oczekuje obniżki oprocentowania funduszy federalnych o 25 pkt. bazowych. Pytanie, jakie powstaje w tym miejscu, brzmi: Czemu miałaby służyć ta obniżka. Wątpię, żeby miała ona tchnąć optymizm w konsumentów i zwiększyć ich zapotrzebowanie na pieniądz. Dane Conference Board nie pozostawiają złudzeń, że nastroje gospodarstw domowych są bardzo złe (najgorsze od 1993 roku). W każdym razie oczekiwania na redukcję są widoczne i indeksy światowych rynków akcji próbowały tę wiadomość dyskontować. Skończyło się to całkiem dobrze, gdyż DJIA, S&P 500 i Nasdaq Composite wydostały się powyżej długoterminowej średniej kroczącej. Nie da się tego powiedzieć o DJ Stoxx, który grupuje spółki europejskie. W tym przypadku jesteśmy wciąż najwyżej w trendzie horyzontalnym.
W środę do dymisji podał się przewodniczący amerykańskiej KPWiG Harvey Pitt. Był on postrzegany jako strażnik reguł rządzących rynkiem kapitałowym i jego dymisja rodzi obawy, kto będzie jego następcą. A problemów, z jakimi boryka się Ameryka korporacyjna, jest wiele. Ostatni z nich dotyczy kwestii analiz sporządzanych przez biura maklerskie. Pomysłem na to jest dotowanie przez banki inwestycyjne niezależnych ośrodków analitycznych. Pomysł kontrowersyjny, zwłaszcza dla finansujących to przedsięwzięcie.
Przełamanie średnich to z pewnością argument na rzecz wzrostów. Mimo zwyżki nie doszło wciąż do utworzenia formacji podwójnego dna, której wypatrują od dłuższego czasu posiadacze akcji.
Zgoła inna sytuacja panuje w Japonii. Kolejna fala spadków trwa od początku maja. Siła podaży jest tak znaczna, że jakiekolwiek korekty nie przekraczają kilku procent. Nie widać również jakichkolwiek sygnałów, które miałyby świadczyć, że nadchodzi odwrócenie tego trendu. Ani makro, ani fundamenty, ani analiza techniczna nie dostarczają tego typu spostrzeżeń. Przyjąć zatem należy, że to nie koniec bessy.