"Proces ekonomicznej i finansowej integracji krajów kandydujących z UE jest już nieodwracalny. A to znacząco ogranicza ryzyko kryzysu walutowego, który mógłby doprowadzić do przerwania terminowej obsługi długu zagranicznego tych państw" - napisał Moody's, uzasadniając swoją decyzję.
Ocena Polski została podwyższona o dwa stopnie, z Baa1 do A2. Oznacza to, że nasze obligacje uważane są za papiery "dobrej jakości", jednak z zastrzeżeniem, że ryzyko związane z nimi może wzrosnąć.
- Podwyższenie ratingu to dowód zaufania, że terminarz negocjacji zostanie dotrzymany - powiedział agencji Bloomberg Jerome Ashmore z Ashmore Investment Management, zarządzający portfelami obligacji na emerging markets. Alex Garrad, analityk rynku obligacji z UBS Warburg, stwierdził z kolei w wywiadzie dla Reutersa, że inwestorzy już od dawna grają na spadek rentowności polskich papierów do poziomu unijnego. Przyznał jednak, że podwyższenie oceny było dosyć zaskakujące. Inne agencje, m.in. Fitch Ratings, dawały ostatnio do zrozumienia, że możliwe jest raczej obniżenie ratingu Polski. Ma to związek z szybkim narastaniem długu publicznego, który zbliża się do poziomu 50% PKB
Informacja o decyzji Moody's spowodowała wzrost cen polskich obligacji i to zarówno denominowanych w złotych, jak i w walutach obcych. Rentowność najchętniej kupowanych przez zagranicznych inwestorów papierów pięcioletnich spadła do 5,92%, z 5,96% przed ogłoszeniem nowego ratingu. Wzrosły też m.in. ceny obligacji Brady'ego i wyemitowanych w tym roku przez Polskę papierów dolarowych. W górę poszły również notowania obligacji innych krajów kandydujących do UE.