Wyrok nie jest prawomocny. Marian Rajczyk oraz pełnomocnik pozwanego Brunona Bartkiewicza zapowiedzieli wniosek o jego kasację do Sądu Najwyższego.

Odszkodowanie w wysokości 500 tys. zł jest równe karze, jaką KPWiG nałożyła na bank, w związku z tym, że 800 tys. drobnych akcjonariuszy nie mogło sprzedać akcji po ich wejściu na GPW, ponieważ ich świadectwa depozytowe nie były zarejestrowane w biurze maklerskim banku. Cena emisyjna akcji BSK była 13,5-krotnie niższa od pierwszego notowania na giełdzie. Handlować akcjami na giełdzie mogła natomiast niewielka grupa inwestorów, w tym pracownicy banku.

Sąd uznał, że działalność biura maklerskiego nie była pod szczególnym nadzorem i kontrolą zarządu banku, co przyczyniło się do zaistniałej sytuacji. Według sądu, kara wymierzona bankowi przez KPWiG jest szkodą, za którą mogą odpowiadać także członkowie zarządu.

Jeden z akcjonariuszy Michał Stanek skierował sprawę do sądu prawie siedem lat temu. W zeszłym roku sąd okręgowy przyznał rację powodowi i zasądził 500 tys. zł od byłych prezesów. Akcjonariusz w odrębnym pozwie domaga się dla siebie odszkodowania w wysokości 88 tys. zł wraz z odsetkami od domu maklerskiego banku za to, że nie mógł dysponować swoimi akcjami po ich wejściu na giełdę.