WorldCom, bohater jednego z największych skandali w historii korporacyjnej Ameryki, znalazł się pod ochroną rozdziału 11 prawa upadłościowego w lipcu br. Wówczas wyszło na jaw, że spółka w wynikach za 2001 r. i I kwartał br. ukryła straty w wysokości 3,85 mld USD. Po dokładnych badaniach w sierpniu powiększono tę kwotę o kolejne 3,3 mld USD. Firma była już bohaterem mniejszego skandalu w kwietniu br. Ze stanowiska dyrektora generalnego odszedł jej założyciel Bernard Ebbers, gdy komisja papierów wartościowych i giełd (SEC) wszczęła śledztwo w sprawie tajnych kredytów udzielanych mu przez spółkę. Zastąpił go dotychczasowy wiceprezes John Sidgmore.
Zdaniem analityków, priorytetowym zadaniem dla Michaela Capellasa będzie przede wszystkim przedstawienie wiarygodnego raportu na temat kondycji finansowej WorldComu. Cappellas jest pozytywnie odbierany przez rynek. W karierze zawodowej zasłynął jako zwolennik cięcia kosztów, m.in. przez sprzedaż zbędnych aktywów. Koncern, którego zadłużenie wynosi 41 mld USD, planuje w połowie przyszłego roku zrezygnować z ochrony rozdziału 11 i rozpocząć znów normalne funkcjonowanie. Tymczasem na rynku spekuluje się, czy nowy szef może w przyszłości podjąć próbę jego sprzedaży.
Michael Capellas zrezygnował ze stanowiska jednego z prezesów Hewlett-Packard już w miniony poniedziałek. Wówczas to pojawiły się pierwsze spekulacje, że pokieruje WorldComem. Decyzja o odejściu z HP była powszechnie oczekiwana. Nie było tajemnicą, że trudno jest mu znaleźć wspólny język z szefową koncernu Carly Fioriną.