Reklama

Korekta może potrwać dłużej

Publikacja: 16.11.2002 08:51

Zahamowanie spadków i obrona poziomu 1136 pkt. dały nadzieję na zainicjowanie wzrostowego odbicia. Szybko rozwiała je jednak strona podażowa, przejmując zdecydowaną inicjatywę w ostatnich dniach.

Nie jest to dobry prognostyk dla kierunku ruchu w najbliższym czasie, sugerujący, że wkrótce korekta może się pogłębić. Sygnałem dla spadków będzie przebicie powyższego wsparcia, a ataki powinny nastąpić już na kolejnych sesjach i jest prawdopodobne, że będą one skuteczne. W takim wypadku należałoby oczekiwać zejścia indeksu WIG20 w obręb ok. 1095-1115 pkt., gdzie mamy następną silną strefę popytową.

Podaż nie pozwala na wiele

Ostatni tydzień nie przyniósł zasadniczych zmian sytuacji nie dając tym samym wyraźniejszych wskazań co do kierunku ruchu w najbliższym czasie. Spadki zostały zahamowane w pobliżu poziomu 38,2% zniesienia ostatniej fali zwyżkowej na wysokości ok. 1136 pkt., co może sugerować, że mamy do czynienia jedynie z typową korektą. Z drugiej jednak strony brak zdecydowanej mobilizacji popytu w tym rejonie stawia pod znakiem zapytania jego zdolność do zainicjowania wkrótce wyraźniejszego odbicia i kontynuacji krótkoterminowych wzrostów. Taka aktywność nie wystarczy bowiem do pokonania niedźwiedzi tym bardziej, że ostatnie dwie sesje pokazały, iż wcale nie zamierzają się one poddać bez walki.

Skuteczną barierą dla wzrostów okazał się już pierwszy z poważniejszych oporów w połowie wysokiej czarnej świecy z 6 listopada na wysokości ok. 1159 pkt., którego pomimo dwukrotnego naruszenia nie udało się pokonać w cenach zamknięcia. Jest to więc kolejny element niezbyt dobrze świadczący o potencjale popytu, szczególnie biorąc pod uwagę, że stosunkowo blisko czekają znacznie silniejsze bariery. Następną z nich mamy w okolicach 1170 pkt., ale najważniejszy będzie wierzchołek z 4 listopada na poziomie ok. 1202 pkt. Dopiero po jego sforsowaniu można będzie mówić o większych szansach na kontynuację wzrostów w krótkim terminie. Podstaw do optymizmu nie daje także zachowanie wskaźników technicznych. Najszybsze z oscylatorów w ujęciu dziennym (np. Stochastic i CCI) potwierdziły wprawdzie ostatnią próbę odbicia wychodząc ze stref wyprzedania, ale już wskazania ich odpowiedników w układzie tygodniowym są przeciwne i sugerują dalsze osłabienie. Za taką możliwością przemawia też zachowanie dziennego MACD kontynuującego spadki poniżej swej średniej oraz ROC, który po kilku dniach wahań w okolicach linii równowagi ruszył wyraźnie w dół. Powyższy układ świadczy więc o słabnięciu rynku, co nie jest najlepszym prognostykiem dla realizacji scenariusza zakładającego powrót do wzrostów w najbliższym okresie.

Reklama
Reklama

Nie można też zapominać o groźbie wyraźniejszej przeceny sugerowanej przez zachowujące ważność formacje spadkowe tak w ujęciu dziennym, jak i tygodniowym. W tym pierwszym przypadku czarne świece powstałe w okresie 4-6 listopada uformowały formację trzech czarnych kruków. Unieważnić jego negatywną wymowę może dopiero przebicie wspomnianego poziomu 1202 pkt. Podobna jest sytuacja tygodniowa, gdzie ukształtował się układ objęcia bessy. Niezbyt długi ruch poprzedzający może wprawdzie zmniejszyć jego znaczenie jednak nie zmienia to faktu, że najsilniejszy od dwóch miesięcy atak podaży nie jest dobrym prognostykiem zapowiadając dalsze osłabienie.

Ryzyko pogłębienia spadkówPowyższe przesłanki nie dają więc podstaw do zbytniego optymizmu. Zahamowanie spadków i skuteczna obrona wsparcia, mimo że dość ważnego, nie jest jeszcze wystarczającym powodem, by spodziewać się wkrótce poprawy koniunktury i powrotu indeksu WIG20 do trendu wzrostowego. Ostatnie dni, przynosząc nieudane ataki na pierwszy z ważniejszych oporów, potwierdziły, że podaż jest czujna i nie zamierza łatwo odpuścić. Bardziej prawdopodobny w najbliższym czasie jest więc scenariusz zakładający pogłębienie przeceny. Sygnałem dla spadków będzie pokonanie wspomnianego poziomu 1136 pkt., ale przy takiej presji niedźwiedzi jak ostatnio do kolejnych ataków na to wsparcie powinno dojść już na najbliższych sesjach i istnieje spore ryzyko, że zakończą się one przebiciem. W takiej sytuacji można się spodziewać, że WIG20 powinien zejść przynajmniej w rejon ok. 1095-1115 pkt. Tam bowiem mamy najsilniejszą z bieżących stref popytowych, którą tworzą przebite szczyty z 11 i 17 września oraz luka hossy z 15 października. Próba wzrostowa z tego obszaru będzie mieć większe szanse powodzenia jeśli chodzi o trwałość i zasięg.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama