Zahamowanie spadków i obrona poziomu 1136 pkt. dały nadzieję na zainicjowanie wzrostowego odbicia. Szybko rozwiała je jednak strona podażowa, przejmując zdecydowaną inicjatywę w ostatnich dniach.
Nie jest to dobry prognostyk dla kierunku ruchu w najbliższym czasie, sugerujący, że wkrótce korekta może się pogłębić. Sygnałem dla spadków będzie przebicie powyższego wsparcia, a ataki powinny nastąpić już na kolejnych sesjach i jest prawdopodobne, że będą one skuteczne. W takim wypadku należałoby oczekiwać zejścia indeksu WIG20 w obręb ok. 1095-1115 pkt., gdzie mamy następną silną strefę popytową.
Podaż nie pozwala na wiele
Ostatni tydzień nie przyniósł zasadniczych zmian sytuacji nie dając tym samym wyraźniejszych wskazań co do kierunku ruchu w najbliższym czasie. Spadki zostały zahamowane w pobliżu poziomu 38,2% zniesienia ostatniej fali zwyżkowej na wysokości ok. 1136 pkt., co może sugerować, że mamy do czynienia jedynie z typową korektą. Z drugiej jednak strony brak zdecydowanej mobilizacji popytu w tym rejonie stawia pod znakiem zapytania jego zdolność do zainicjowania wkrótce wyraźniejszego odbicia i kontynuacji krótkoterminowych wzrostów. Taka aktywność nie wystarczy bowiem do pokonania niedźwiedzi tym bardziej, że ostatnie dwie sesje pokazały, iż wcale nie zamierzają się one poddać bez walki.
Skuteczną barierą dla wzrostów okazał się już pierwszy z poważniejszych oporów w połowie wysokiej czarnej świecy z 6 listopada na wysokości ok. 1159 pkt., którego pomimo dwukrotnego naruszenia nie udało się pokonać w cenach zamknięcia. Jest to więc kolejny element niezbyt dobrze świadczący o potencjale popytu, szczególnie biorąc pod uwagę, że stosunkowo blisko czekają znacznie silniejsze bariery. Następną z nich mamy w okolicach 1170 pkt., ale najważniejszy będzie wierzchołek z 4 listopada na poziomie ok. 1202 pkt. Dopiero po jego sforsowaniu można będzie mówić o większych szansach na kontynuację wzrostów w krótkim terminie. Podstaw do optymizmu nie daje także zachowanie wskaźników technicznych. Najszybsze z oscylatorów w ujęciu dziennym (np. Stochastic i CCI) potwierdziły wprawdzie ostatnią próbę odbicia wychodząc ze stref wyprzedania, ale już wskazania ich odpowiedników w układzie tygodniowym są przeciwne i sugerują dalsze osłabienie. Za taką możliwością przemawia też zachowanie dziennego MACD kontynuującego spadki poniżej swej średniej oraz ROC, który po kilku dniach wahań w okolicach linii równowagi ruszył wyraźnie w dół. Powyższy układ świadczy więc o słabnięciu rynku, co nie jest najlepszym prognostykiem dla realizacji scenariusza zakładającego powrót do wzrostów w najbliższym okresie.