Przyczyny niskich premii
w Polsce
Zastanawiając się, dlaczego premie u nas są mniejsze niż na światowych giełdach, warto zwrócić uwagę na następujące czynniki:
? sytuację na rynku, czyli głównie koniunkturę i płynność akcji - wezwania w wielu przypadkach pozwalały wyjść z inwestycji, co byłoby trudne na rynku wtórnym,
? w wielu przypadkach ogłoszenie wezwania jest wymuszane przepisami prawa, choć ogłaszający je wcale nie zamierzał skupować więcej akcji,
? występowanie dużego udziału premii ujemnych, które na świecie są dużo rzadziej spotykane,
? wezwania często wynikają z chęci zwiększenia posiadanego pakietu akcji w celu np. wycofania akcji z obrotu - nie występuje tu zatem premia za kontrolę, gdyż władzę nad spółką główny akcjonariusz ma już wcześniej,
? nasz rynek kontroli charakteryzuje się niewielką konkurencyjnością - rzadko dochodzi do aukcji, której wynikiem jest przejęcie spółki przez jeden z dwóch lub więcej konkurujących między sobą podmiotów.
Ze względu na stosunkowo niewielką liczbę wezwań na naszym parkiecie, gdzie pojedyncze transakcje mają duży wpływ na obliczaną średnią, trudno odnaleźć zależności pomiędzy koniunkturą giełdową a aktywnością na rynku kontroli. Nie widać, by wzrost cen akcji przyczyniał się do płacenia większych premii, a spadając, kurs skłaniał do wykorzystywania tej sytuacji do tańszego przejmowania spółek przez inwestorów strategicznych. Można wręcz zaobserwować tendencje przeciwne do tych, jakie występują w gospodarkach rozwiniętych. Solidne premie otrzymywali akcjonariusze w pierwszych trzech kwartałach 2001 r., choć był to okres giełdowej bessy. Rok 1999 był bardzo dobry dla posiadaczy akcji, ale nie wpłynęło to na zwiększenie wartości płaconych premii. Można z tego wnioskować, że inwestorzy kierują się głównie rachunkiem ekonomicznym przy przejmowaniu spółek publicznych, a nie poddają się bieżącym nastrojom giełdowym. Z ich punktu widzenia jest to jak najbardziej uzasadnione działanie, gdyż mniejsze koszty przejęcia to większa szansa, by wydane pieniądze się zwróciły.
Osobną sprawą jest sprawiedliwa dystrybucja premii między akcjonariuszy, ze szczególnym uwzględnieniem praw drobnych inwestorów. W wielu przypadkach nie korzystali oni na przejęciu większościowego pakietu akcji, by wspomnieć tylko o transakcji Skarbu Państwa i EBOiR z Bayerische Hypo- und Vereinsbank, dotyczącej sprzedaży akcji BPH (przy kursie 200 zł uzyskali oni ceny odpowiednio 480 i 420 zł).
Duże różnice w premiach na dzień przed ogłoszeniem wezwania i na miesiąc przed, skłaniają także do przypuszczenia o znaczącym udziale informacji poufnych, których uzyskanie pozwala na akumulację akcji w nadziei na wezwanie ze strony inwestora strategicznego. W większości przypadków odpada wtedy problem płynności, więc nawet niewielki procentowo wzrost przekłada się na duży wartościowo zysk.
Warto sprzedawać akcje
w wezwaniu
Spójrzmy jeszcze na proces łączenia i przejmowania spółek z punktu widzenia akcjonariuszy firmy przejmowanej. O analizę sytuacji akcjonariuszy przedsiębiorstw przejmujących jest trudno, gdyż tylko w niewielu przypadkach są to spółki publiczne, poddające się rynkowej wycenie. Poprzestańmy więc na spółkach przejmowanych i zobaczmy, czy oprócz otrzymanych premii za kontrolę (niezbyt wysokiej, jak wynika z przedstawionych powyżej badań) otrzymują oni korzyści w postaci wzrostu wartości giełdowej. Główną metodą badania sytuacji po połączeniu jest wyliczanie tzw. nadzwyczajnego zwrotu (abnormal return), przez który rozumie się różnicę pomiędzy oczekiwaną stopą zwrotu, ustaloną na podstawie danych historycznych zwrotu z akcji danej spółki, i rzeczywistą zrealizowaną stopą zwrotu. Ze względu na krótką historię naszej giełdy obliczane oczekiwane stopy zwrotu są mało wiarygodne, więc dla naszego rynku za nadzwyczajną stopę zwrotu przyjęliśmy różnicę pomiędzy zwrotem z danej akcji i z indeksu WIG. Analizie poddaliśmy kształtowanie się zmiany kursów względem WIG w rok od ogłoszenia pierwszego wezwania. Wyniki dość jednoznacznie wskazują na to, że warto pozbywać się akcji w wezwaniu, gdyż później zachowują się one gorzej od rynku. Było tak w aż 66% przypadków z 62 przeanalizowanych, a w ponad 40% przypadków różnica w pkt. proc. wynosiła od -20 do -60. Trzeba przyznać, że to dużo.
Taka sytuacja wynika z dwóch powodów. Zazwyczaj po wezwaniu radykalnie spada płynność, co zmniejsza zainteresowanie walorami. Sama zniżka kursu często jest na rękę inwestorowi strategicznemu, który może ogłaszać kolejne wezwania mniejszym nakładem kosztów.
Jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie fuzji i przejęć, prof. Michael E. Porter, obserwował rozwój 33 firm, które wcześniej przeprowadziły akwizycje w latach 1950-1980. Większość z nich miała reputację bardzo dobrze zarządzanych, co nie uchroniło ich przed złymi decyzjami. Aż 70% nowych przedsięwzięć tych firm to były przejęcia, 22% inwestycje typu "green fields", zaś 8% stanowiły joint ventures. W 53% przypadków pozbywały się nowych nabytków, w tym w aż 74% nowych przedsięwzięć niezwiązanych z głów-nym biznesem. Dalsze badania ujawniły, że więcej niż połowa tych przejęć w przypadku firm działających w podobnych sektorach, i ponad 60%, gdy dziedziny działalności firm znacznie różniły się, nie powiodło się.
Przeprowadzona przez konsultantów McKisey analiza kursów akcji 200 publicznych spółek, które uczestniczyły w połączeniach, wykazała, że jedynie dla 23% z nich był to pełny sukces, odzwierciedlany przez wzrost kursu giełdowego. Najczęściej, bo w 33% przypadków, osiągano go, gdy przejmowano małe firmy związane z głównym biznesem spółki, zaś najmniej skuteczne było przejmowanie dużych firm spoza głównego obszaru działalności firmy. Obraz ten uzupełniają badania firmy konsultingowej A.T. Kearney. Wyliczyła ona, że w 57% przypadków dochodziło również do spadku zysków. Nawet firma ciesząca się tak wielkim uznaniem jak General Electric przeprowadziła niewłaściwie kilka poważnych przejęć.
PricewaterhouseCoopers dokonał przeglądu ponad 800 podanych do wiadomości publicznej transakcji na rynku fuzji i przejęć w 2001 r. w Europie Środkowej i Wschodniej, zawartych w sektorze prywatnym w siedmiu krajach. Wyłączono z tego transakcje prywatyzacyjne. Doprowadziło to do kilku ciekawych spostrzeżeń odnośnie tego regionu.
Przybliżona wartość rynków fuzji i przejęć tych państw to 16 mld USD. Złożyło się na to 839 transakcji, z których 91% przypada na Czechy, Węgry, Polskę i Rosję. Największą liczbę transakcji odnotowano w Rosji - 237, czyli 28% wszystkich. Najbardziej aktywnym inwestorem w regionie są Niemcy, którzy zawarli 17% transakcji z tych z udziałem inwestorów zagranicznych. Dla porównania, na całym świecie w ub.r. zawarto 8545 transakcji wartych 683 mld USD.
Polska była w minionym roku drugim największym rynkiem M&A w regionie pod względem zrealizowanych transakcji. Było ich 207, czyli 34% mniej niż rok wcześniej. Wartość polskiego rynku oszacowano na 2,8 mld USD, co oznacza spadek o 57% w porównaniu z rokiem 2000. Stanowiło to mniej niż 1% PKB według parytetu siły nabywczej w porównaniu ze średnim wskaźnikiem dla krajów UE, ponad 7% i 4% dla Węgier. Polska była liderem, jeśli chodzi o przejrzystość rynku - w 70% przypadków ujawniono warunki przejęć wobec 40% dla całego regionu. Cechą charakterystyczną jest to, że kilka dużych transakcji decydowało o wartości rynku. Największa z nich stanowiła 18%, a pięć największych 47%. Udział inwestorów krajowych wyniósł 53% całkowitej liczby transakcji. Tylko Śląska Fabryka Kabli zdecydowała się na zagraniczne przejęcie (kupno 87% akcji czeskiego dystrybutora kabli Iskra). Ponad połowa transakcji dotyczyła przejęcia większościowego pakietu akcji. Najaktywniejsi pod względem liczby przejęć byli Niemcy (22), potem Holendrzy i Amerykanie (po 12). Najwięcej zainwestowali Francuzi i Holendrzy, odpowiednio 995 i 447 mln USD. SŁOWNIK POJĘĆ
Fuzja (merger)
to połączenie dwóch przedsiębiorstw lub przejęcie jednego przez drugie, w rezultacie czego powstaje zupełnie nowa firma, która może pozostać przy dotychczasowej nazwie jednego z nich lub przybrać zupełnie nową nazwę.
Przejęcie
jest sposobem połączenia dwóch przedsiębiorstw, które polega na wykupieniu udziałów jednego przez drugie, przejęcie może być dobrowolne (fuzja) lub złowrogie.
Koncern (syndicate)
duża organizacja gospodarcza grupująca pod wspólnym centralnym zarządem kilka, a często nawet kilkaset, różnych przedsiębiorstw zbliżonych profilem produkcji lub w jakiś sposób uzupełniających się. Koncern ma z reguły strukturę dywizjonalną, która oznacza, że wchodzące w jej skład jednostki są jednostkami samodzielnymi (dywizjami). Wiele koncernów ma charakter międzynarodowy, ich przedsiębiorstwa istnieją w różnych krajach. Z reguły są one towarzystwami akcyjnymi. Najczęściej spotykanymi są koncerny branżowe (poziome), grupujące przedsiębiorstwa tej samej branży i technologiczne (pionowe), skupiające przedsiębiorstwa, które mają różną, ale w jakiś sposób uzupełniającą się specyfiką branżową (np. wykonują różne fazy procesu produkcyjnego) oraz konglomeraty, które grupują przedsiębiorstwa o szerszym profilu produkcji (usług) bez żadnej trwałej zasady ich doboru - liczy się tylko rentowność zainwestowanego kapitału. Koncern różni się od trustu tym, że zgrupowane w nim przedsiębiorstwa pozostają prawnie niezależne, a od kartelu tym, że udziały finansowe prowadzą do rzeczywistej integracji, wykraczającej poza zwykłe przymierze oparte na umowie.
synergia (synergy)
współdziałanie różnych czynników skuteczniejsze niż suma ich oddzielnych działań; całość jest większa od sumy ich części. W znaczeniu organizacyjnym synergia oznacza, że poszczególne działy organizacji współpracują ze sobą i oddziałując na siebie stają się wydajniejsze, niż gdyby każdy z nich działał w odosobnieniu. Na przykład, jeśli każdy wydział małej firmy współpracuje z jednym działem finansowym, ich działalność będzie sprawniejsza, niż gdyby każdy z nich miał własną komórkę finansową. Synergii nadaje się sens pozytywny ze względu na dodatnią różnicę między wynikiem uzyskanym dzięki kooperacji a łącznym wynikiem wystąpienia czynników rozdzielonych i izolowanych. Gdy owa różnica będzie miała wartość ujemną (negatywną), wówczas będzie miała miejsce dyssynergia.
holding (holding)
forma koncernu (spółka spółek), w której funkcje kierowania sprawuje spółka kapitałowa z kapitałem ulokowanym w akcjach lub udziałach innych spółek. Działalność holdingu sprowadza się głównie do trzymania (hold - trzymać) akcji innych przedsiębiorstw, sprawowania nad nimi kontroli i zapewnienia sobie korzystnego obrotu