Końcówka tygodnia przyniosła inwestorom sporo wrażeń. Zarówno czwartkowa, jak i piątkowa sesja to marzenie każdego daytradera. Ci chyba już zapomnieli, że można w ten sposób zarabiać. Ostatnio nie było ku temu wielu okazji.

Z punktu widzenia analizy technicznej, piątkowa sesja niewiele wnosi nowego. Długą czarną świecą niedźwiedzie ugruntowały swoją dominację na rynku. Jednocześnie potwierdziły podażowe znaczenie czwartkowej świecy. Z uwagi bowiem na jej emocjonalny charakter, można było mieć wątpliwości, czy definitywnie kończy ona wzrostową korektę. Teraz już takich wątpliwości mieć nie można. Nie można też mieć wątpliwości odnośnie do tego, w którym kierunku podążą kontrakty w przyszłym tygodniu.

Piątkowa świeca otwiera drogę ku dalszym spadkom. Następny przystanek w drodze do październikowych minimów - bo tak trzeba interpretować nieudane wybicie powyżej 1161 pkt., jakie miało miejsce przed dwoma tygodniami - wyznacza luka hossy z 15 października br. (1095-1105 pkt.). Jako że to wsparcie pokrywa się z jednym ze zniesień Fibonacciego, można się liczyć z większą aktywnością kupujących. Byki, bazując na tej barierze popytowej, z pewnością spróbują doprowadzić do zmiany trendu. Będzie to zadanie szalenie trudne, zważywszy na siłę wygenerowanych przed tygodniem sygnałów sprzedaży.

Należy zwrócić uwagę zwłaszcza na formację objęcia bessy na wykresie tygodniowym "grudnia". W przeszłości tak jednoznaczna formacja odwrócenia trendu zawsze wróżyła spadki. Dlatego też okolice 1100 pkt., których testu wypada oczekiwać na najbliższych sesjach, mogą być jedynie pretekstem do większej korekty. Zmiany trendu natomiast należy oczekiwać dopiero na poziomie październikowych minimów (1020 pkt.).