Reklama

Abolicja trudna do obrony

Kolejna próba nerwów dla ministra finansów: dziś Trybunał Konstytucyjny zdecyduje, czy przepisy o abolicji podatkowej i deklaracjach majątkowych są zgodne z ustawą zasadniczą. Jeśli orzeczenie będzie niekorzystne dla rządu, to w przyszłorocznym budżecie zabraknie 600 mln zł. Gdy sędziowie przyznają rację ministrom, to pozycja wicepremiera Grzegorza Kołodki - pomysłodawcy projektu - znacznie się wzmocni.

Publikacja: 20.11.2002 08:47

Dzisiejsze decyzje TK będą miały bezpośredni wpływ na jutrzejsze posiedzenie Sejmu. Posłowie będą rozpatrywać sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych na temat projektu ustawy budżetowej na 2003 r. Nadal są w nim zapisane abolicyjne dochody.

Ustawa o opodatkowaniu nieujawnionego dochodu przeszła przez parlament w błyskawicznym tempie, uchwalenie jej zajęło niewiele ponad 3 tygodnie. Ręka jednak zadrżała prezydentowi - przed podpisaniem nowego prawa postanowił on zasięgnąć opinii Trybunału, a zrobił to pod wpływem apeli różnych środowisk gospodarczych i prawnych. O taką decyzję prosił m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich. Największe zastrzeżenia to naruszenie prawa do prywatności przez wprowadzenie obowiązku składania deklaracji. W liście do prezydenta RPO pisał m.in., że już raz próbowano to zrobić podczas prac nad ordynacją podatkową w 1997 r. Wówczas pomysł był powszechnie krytykowany.

Idea abolicji jest, według protestujących, szkodliwa dlatego, że łamie zasadę sprawiedliwości społecznej. Ci, którzy zdecydowaliby się ujawnić ukryte dotąd dochody, mieliby zapłacić 12-proc. podatek. Tymczasem, przypominają krytycy, najniższa stawka PIT wynosi 19%.

Resort finansów odpierał zarzuty, twierdząc, że obowiązek składania deklaracji nie będzie dotyczył wszystkich podatników, a stawka abolicyjna wcale nie jest niska w porównaniu z tzw. efektywną stopą opodatkowania. Po prezydenckiej decyzji ministerstwo w sprawie abolicji zaniemówiło, nie podało m.in. awaryjnego planu na wypadek ubytku 600 mln zł w dochodach budżetowych.

Michał Stolarek z kancelarii prawnej White & Case

Reklama
Reklama

Przepisy o abolicji i deklaracjach majątkowych nie są konstytucyjne i jest na to bardzo dużo argumentów. Już dziś aparat skarbowy ma instrumenty, by skutecznie sprawdzać pochodzenie majątku podatnika i nie ma powodu, by wyposażać go w nowe. Tym bardziej że wymóg deklaracji narusza zasadę ochrony prywatności. Państwo może zbierać takie informacje tylko wówczas, gdy jego bezpieczeństwo jest zagrożone. W tym przypadku nie jest. Zresztą najlepszym sposobem na trwałe zapewnienie tego bezpieczeństwa byłaby generalna obniżka podatków i uproszczenie systemu.

Andrzej Taudul, starszy menedżer w dziale doradztwa podatkowego

PricewaterhouseCoopers

Wbrew pozorom sytuacja w tym przypadku nie jest aż tak oczywista. Pytanie, czy obowiązek składania deklaracji majątkowych jest naruszeniem swobód obywatelskich, nadal pozostaje otwarte. Orzeczenie będzie zatem miało charakter precedensowy. Trybunał musi rozstrzygnąć, w jakim stopniu istotne potrzeby budżetu mogą uzasadnić ingerencję państwa w prywatność obywateli. I dlatego nie można przesądzić, że Trybunał orzeknie o niezgodności tej ustawy z konstytucją. Z drugiej strony wiele na to wskazuje. Przyjęte rozwiązanie - czyli umieszczenie w jednym akcie prawnym dwóch kontrowersyjnych kwestii - abolicji i reguł dotyczących deklaracji majątkowych - zwiększa prawdopodobieństwo wydania przez Trybunał wyroku o niezgodności tego aktu z ustawą zasadniczą.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama