Dzisiejsze decyzje TK będą miały bezpośredni wpływ na jutrzejsze posiedzenie Sejmu. Posłowie będą rozpatrywać sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych na temat projektu ustawy budżetowej na 2003 r. Nadal są w nim zapisane abolicyjne dochody.
Ustawa o opodatkowaniu nieujawnionego dochodu przeszła przez parlament w błyskawicznym tempie, uchwalenie jej zajęło niewiele ponad 3 tygodnie. Ręka jednak zadrżała prezydentowi - przed podpisaniem nowego prawa postanowił on zasięgnąć opinii Trybunału, a zrobił to pod wpływem apeli różnych środowisk gospodarczych i prawnych. O taką decyzję prosił m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich. Największe zastrzeżenia to naruszenie prawa do prywatności przez wprowadzenie obowiązku składania deklaracji. W liście do prezydenta RPO pisał m.in., że już raz próbowano to zrobić podczas prac nad ordynacją podatkową w 1997 r. Wówczas pomysł był powszechnie krytykowany.
Idea abolicji jest, według protestujących, szkodliwa dlatego, że łamie zasadę sprawiedliwości społecznej. Ci, którzy zdecydowaliby się ujawnić ukryte dotąd dochody, mieliby zapłacić 12-proc. podatek. Tymczasem, przypominają krytycy, najniższa stawka PIT wynosi 19%.
Resort finansów odpierał zarzuty, twierdząc, że obowiązek składania deklaracji nie będzie dotyczył wszystkich podatników, a stawka abolicyjna wcale nie jest niska w porównaniu z tzw. efektywną stopą opodatkowania. Po prezydenckiej decyzji ministerstwo w sprawie abolicji zaniemówiło, nie podało m.in. awaryjnego planu na wypadek ubytku 600 mln zł w dochodach budżetowych.
Michał Stolarek z kancelarii prawnej White & Case