- Wzrosty będą kontynuowane, chociaż nie sadzę, żeby przybrały tak spektakularną formę jak w czwartek. Myślę, że rok 2002 indeks WIG20 zakończy niewielkim plusem. Rynek nie ograniczy wzrostów do kilku wybranych walorów - zasięg zwyżek będzie dość szeroki i obejmie również średnie firmy - uważa Robert Nejman, doradca inwestycyjny CA IB Investment Management. Specjaliści zauważają, że indeks WIG20 przebił ważną barierę 1200 pkt. Czynnikiem przemawiającym za kontynuacją fali wzrostowej jest też zbliżający się koniec roku, który z reguły skłania zarządzających portfelami do wzmożonych zakupów.
Rynek oczekuje też kolejnego obniżenia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Na ten krok zdecydowały się już w ostatnim czasie Słowacja (150 pkt.) oraz Węgry (50 pkt.). Oba kraje borykają się z podobnym problemem jak Polska - zbyt mocną lokalną walutą. Forint zbliżył się do 15-proc. odchylenia od parytetu wahań, jaki został dla niego ustalony. - Myślę, że RPP zdecyduje się na 50 pkt. obniżkę. Zwłaszcza że Dariusz Rosati stwierdził, że wzmacnianie waluty po to, by zmniejszać inflację jest szkodliwe - tłumaczy Tomasz Stadnik, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management.
Specjaliści zwracają uwagę na Stalprofil. Prezes spółki zadeklarował, że firma w dalszym ciągu będzie skupować akcje. Zarząd nie wyklucza też emisji kierowanej do inwestora strategicznego. Firma jest regularnym płatnikiem nagród z zysku, które są wyższe niż oprocentowanie lokat bankowych. Spółka dotychczas płaciła po 0,5 zł na akcję. Prezes nie wyklucza, że wartość dywidendy z zysku za 2002 rok będzie wyższa niż dotychczas. To oznacza, że może ona stanowić co najmniej 6% wartości akcji.
Wciąż obecnym na rynku tematem jest przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że inwestorzy zwracają uwagę jedynie na pozytywne aspekty, ignorując zupełnie związane z tym zagrożenia. Jest to uzasadnione, gdyż w czasie wzrostów rzadko złe wiadomości zaprzątają głowy uczestników rynku. Na razie liczy się sam fakt, że do Unii wejdziemy, ale coraz głośniejsza staje się debata o wynegocjowanych warunkach akcesji. Ich krytyczna ocena jest powodem przejścia Prawa i Sprawiedliwości na pozycję eurosceptyków, co niepokoi w kontekście zaplanowanego na maj przyszłego roku referendum. Pojawiają się też głosy ekonomistów, mówiące o możliwości wystąpienia "akcesyjnej recesji", związanej z wystawieniem naszych firm na otwartą konkurencję z europejskimi potentatami i dodatkowymi kosztami dla gospodarki, wynikającymi z wstąpienia do UE. O tych kosztach mówił nasz główny negocjator Jan Truszczyński. Jego zdaniem, w pierwszym roku członkostwa budżet będzie mocno zagrożony, jeśli warunki akcesji nie poprawią się. Może to doprowadzić do utraty płynności przez państwo. To mocne słowa. Jest jednak szansa, że są one elementem strategii negocjacyjnej. Mają na celu wymuszenie na Unii ustępstw w nadziei, że nie będzie ona chciała mieć w swoich szeregach niewypłacalnego kraju.
Odrzucenie przez Trybunał Konstytucyjny abolicji i deklaracji majątkowych zachwiało pozycją ministra finansów Grzegorza Kołodko. Zapewne będziemy świadkami próby jego odwołania przez opozycję parlamentarną. Zamieszanie wokół strażników publicznych pieniędzy nigdy nie jest dobrze odbierane przez rynki finansowe.