O tym, że w listopadzie czeka nas obniżka stóp procentowych, wielu ekonomistów było przekonanych już wiele miesięcy temu. Jednak sytuacja się zmieniła, gdy w ubiegłym miesiącu Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na ten krok, nie kryjąc, że robi to, niejako wyprzedzając oczekwiania rynku. Na dodatek, prezes NBP Leszek Balcerowicz stwierdził, że po tej redukcji stopy są bliskie poziomu odpowiedniego dla obecnego stanu naszej gospodarki. Gdy inwestorzy nadal grali na cięcie oprocentowania w listopadzie, część ekonomistów zaczęła twierdzić, że na obniżkę przyjdzie poczekać. Jednak kolejne dane o gospodarce - spadek inflacji, stosunkowo niewielki wzrost produkcji, nadal niska podaż pieniądza czy spadek wszystkich miar inflacji bazowej w ubiegłym miesiącu, o czym wczoraj poinformował bank centralny - zostały potraktowane jako arugment za redukcją. Jednak szalę przeważył Dariusz Rostati, członek RPP. Stwierdził niedawno, że dalsze umacnianie się złotego jest niepotrzebne i szkodliwe dla gospodarki. Nasza waluta od początku października umocniła się wobec dolara i euro o przeszło 4%. Wczoraj D. Rosati w wywiadzie radiowym próbował łagodzić swoją wypowiedź, mówiąc, że skala umocnienia się złotego "nie jest jeszcze alarmująca do gospodarki", ale ekonomiści uważają, że wysoki kurs naszej waluty będzie jednym z głównych powodów cięcia stóp w NBP.

- Za obniżką o 50 pkt. bazowych przemawiają i dane makrekonomiczne, i szkodliwa dla gospoarki fala umocnienia się złotego - powiedział Maciej Krzak, główny ekonomista Banku Handlowego. - Mocny złoty nie jest potrzebny ani do obniżania inflacji, ani też do zmniejszenia wartości polskich płatności odsetkowych. Na wzroście kursu złotego cierpi także nasz eksport, który przy ogólnym spowolnieniu gospodarczym za granicą staje się mniej konkurencyjny.

O tym, że dojdzie do redukcji oprocentowania w banku centralnym, przekonani są inwestorzy, o czym świadczy m.in. spadek zyskowności papierów dłużnych czy wycen innego rodzaju instrumentów finansowych - kontraktów FRA (w których inwestorzy niejako zakładają się, jaki będzie poziom rynkowych stóp procentowych w przyszłości).

- Z wycen kontraktów FRA wynika, że rynek dyskontuje redukcję stóp o ok. 50 pkt. bazowych - powiedział Tomasz Stadnik, zarządzający z PKO/CS Asset Managament. - A w ciągu 9 miesięcy oczekiwana jest redukcja o 100 pkt. bazowych.

Oznacza to, że inwestorzy mają apetyt na większe stóp i zapewne nadal na polski rynek będą napływały pieniądze zagranicznych graczy, co może się przełożyć na dalszy wzrost wartości złotego.