Razem z powrotem WIG20 poniżej poziomu 1168 pkt. powróciły również wątpliwości co do kondycji rynku w średnim terminie. Oto bowiem została zaprzepaszczona okazja na ukształtowanie 3-miesięcznej formacji "W" - tak przynajmniej można było wówczas sądzić z zachowania głównego indeksu. Zgoła inaczej przedstawiała się sytuacja na indeksie szerokiego rynku WIG.
Tu linia szyi położona na 13 770 pkt. pozostała nienaruszona. Jak się obecnie okazuje, to "starszy brat" wyznaczył właściwy kierunek koniunktury i po zakończeniu ruchu powrotnego formacja "W" jest realizowana bez zakłóceń. Minimalny zasięg tego wzrostu można ocenić na od 2 do 3% z bieżącego poziomu cenowego. Dlaczego tak wiele miejsca poświęcam temu zapomnianemu indeksowi? Odpowiedź częściowo znajduje się powyżej - moim zdaniem - formacja zmiany trendu jest również realizowana na wykresie WIG20, i to pomimo kłopotów z początku listopada. Z wysokości formacji wynika minimalny zasięg zwyżki - to dla WIG 15 tys. pkt., dla WIG20 zaś jest to 1300 pkt. Obydwa poziomy są niezwykle ważne. Oprócz horyzontalnych oporów znajdują się tam również linie wielomiesięcznych trendów spadkowych. Z dotarciem do tych poziomów indeksy nie powinny mieć większych problemów.
Sesja poniedziałkowa mogła tylko ten pogląd umocnić, ponieważ WIG20 oddalił się od nie dawno pokonanego poziomu 1200 pkt. i następną barierą jest luka bessy z połowy czerwca na 1250 pkt. Podstawowe oscylatory zachęcają do utrzymywania długich pozycji. Interesująco przedstawia się wykres Ultimate i CCI. Wskaźniki te naruszyły spadkowe trendy i we wtorek możemy być świadkami znacznego przyspieszenia wzrostów z jednoczesnym ich wyczerpaniem w rejonie 1300 pkt. Najbardziej zagadkowo przedstawia się długi termin. By przedstawić wiarygodną prognozę, proponuje jeszcze raz sięgnąć po wykres WIG. Widać na nim, iż od roku kształtowany jest bądź to symetryczny trójkąt, bądź też półtoraroczny diament. Nie podejmuję się jeszcze rozstrzygnięcia tego dylematu - zaczekajmy aż rynek sam zdecyduje o kierunku wybicia.