Ostatni tydzień listopada rozpoczął się od silnego wzrostu i nowego maksimum indeksu WIG20 w ramach trwającej od prawie dwóch miesięcy fali wzrostowej. Było to jednak wszystko, na co obecnie stać byki i długa biała świeca, jaka uformowała się w poniedziałek, okazała się kulminacją optymizmu. Kolejne dni przyniosły bowiem zahamowanie zwyżki i lekkie osłabienie. Na razie ma ono wprawdzie postać niewielkiej stabilizacji i nie jest głębokie, ale coraz więcej przesłanek sugeruje możliwość wystąpienia wkrótce wyraźniejszego spadku. Do tych sygnałów można zaliczyć zwłaszcza bliskość silnych oporów, nie pozostawiających zbyt wiele miejsca na ewentualne próby kontynuacji zwyżki w najbliższym czasie. Jednym z nich jest okno bessy z 26 czerwca br. w przedziale 1239-1257 pkt.

Słabnący popyt widać także biorąc pod uwagę obroty w ostatnich dniach. O ile jeszcze wzrost z poniedziałku został poparty zwiększonym wolumenem to już kolejne próby podciągnięcia rynku miały miejsce przy systematycznym jego spadku. Należy to interpretować jako wyczerpywanie potencjału byków i element ograniczający szanse na kontynuację trendu w najbliższym czasie.

Groźba większej korekty

Powyższy obraz rynku poważnie zwiększa więc groźbę scenariusza zakładającego, że na obecnych poziomach osłabienie może się nie skończyć. W konfrontacji z silnymi oporami obecny potencjał popytu, a w zasadzie jego słabnięcie, nie daje podstaw do optymizmu. Jest dość prawdopodobne, że bieżąca stabilizacja stanowi wstęp do wyraźniejszej korekty. Sygnałem dla spadków będzie wprawdzie dopiero przebicie poziomu 1218 pkt., ale piątkowa sesja pokazała, że z atakiem i pokonaniem tego poziomu podaż nie powinna mieć problemów.