Kara, którą zapłaci TSB Lloyds - 1 mln funtów (1,56 mln USD) - jest drugą pod względem wysokości w historii brytyjskiego rynku kapitałowego. Nie są to jednak całkowite straty, jakie poniesie bank w związku z działalnością zamkniętego dwa lata temu Abbey Life. Spółka będzie musiała bowiem dodatkowo ponieść spore koszty, związane z nielegalnie sprzedanymi polisami na nieruchomości. Szacuje się je na 165 mln funtów. Następne 40 mln funtów bank zarezerwował natomiast na ewentualne koszty związane z prowadzeniem funduszy emerytalnych. Nałożona na bank kara, wraz z powyższymi wydatkami, daje razem ponad 200 mln funtów.

Lloyds przewiduje także, że będzie musiał w tym roku zwiększyć rezerwy na złe kredyty. Bank zaangażowany jest m.in. w Argentynie i amerykańskim WorldComie, któremu pożyczył swego czasu 100 mln USD. Łączna wartość kredytów udzielonych przez bank na terenie Argentyny wynosi 250 mln funtów. Jeszcze więcej pożyczono w Brazylii - aż 2,5 mld funtów. Lloyds to już drugi brytyjski bank, który ogłasza zamiary zwiększenia rezerw na nieściągalne wierzytelności. We wtorek uczynił to Barclays.

W zeszłym tygodniu agencja ratingowa Standard&Poor`s obniżyła do "negatywnie" ocenę perspektyw londyńskiego banku. Jak dotychczas ocena brzmiała "stabilnie".

Pogorszenie sytuacji sektora bankowego na Wyspach dość znacznie odbija się na rynkowej wycenie tamtejszych kredytodawców. Od początku zeszłego tygodnia akcje zarówno TSB Lloyds, jak i Barclays, straciły ponad 10%.