W czwartek wydarzenia na europejskich parkietach determinowały dwa czynniki: oczekiwanie na decyzję ECB oraz otwarcie na Wall Street. Oba te wydarzenia miały przeciwny wpływ na zachowanie inwestorów i dlatego sesje miały dwa różne oblicza.

Jako że rynki oczekiwały obniżki stóp proc., a jedynie kwestią sporną była jej wielkość, od rana główne indeksy rosły średnio po 1,5%. I rzeczywiście nie pomyliły się. ECB obniżył stopy o 50 pkt. bazowych. Nie miało to jednak większego wpływu na poziom indeksów, gdyż z chwilą ogłoszenia tej decyzji przechodziła ona do historii, a inwestorów interesowało już tylko otwarcie giełd amerykańskich. Wówczas jeszcze nic nie wskazywało na spadki. Dlatego do 15.30 właściwie nic się nie działo. Jednak wraz z pierwszymi transakcjami w Nowym Jorku, gdy okazało się, że nastroje na Wall Street nie są dobre, rozpoczęła się wyprzedaż akcji. W ciągu zaledwie pół godziny stopniały całe zyski z pierwszej części sesji.

Najwięcej stracił niemiecki DAX. Indeks ten, tuż przed godziną 17.00, spadł prawie o 4% od swego sesyjnego maksimum. Takie zachowanie akurat nie dziwi. Już niejednokrotnie dochodziło do gwałtownych kontr podaży w okolicach 3350-3400 pkt., co przekreślało szanse na wybicie górą ze stabilizacji pomiędzy 3000 a 3400 pkt. Niestety, pomimo udanej obrony oporu, podaż jest ciągle za słaba, żeby móc kontynuować "ofensywę". Efektem jest ta, trwająca już siedem tygodni konsolidacja. Obecnie, nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie coś się zmieniło.

Prawdopodobnie sygnał do większych ruchów napłynie zza oceanu. Tyle tylko, że trzeba będzie na niego jeszcze trochę poczekać. Średnia Przemysłowa, po dwóch miesiącach zwyżki wyhamowała wzrosty w rejonie sierpniowego szczytu (9053 pkt.). Na razie nie można jednoznacznie stwierdzić, czy to już koniec rynku byka, czy też jedynie korekta techniczna. Taką odpowiedź poznamy w momencie pokonania wspomnianego wyżej poziomu 9053 pkt. lub w chwili spadku poniżej 8350 pkt. I od tego będzie zależało, w którą stronę podąży globalny rynek w I kw. 2003 r.