Początek czwartkowych sesji na giełdach nowojorskich przyniósł spadki cen akcji. Inwestorzy pozbywali się papierów spółek specjalizujących się w handlu detalicznym - Wal-Mart Stores, Kohl's i Target - które przedstawiły gorsze od oczekiwanych wyniki sprzedaży w listopadzie. Odmówienie przez władze amerykańskie dofinansowania linii lotniczych United Airlines spowodowało przecenę akcji ich spółki macierzystej UAL Corp. W tych okolicznościach taniały też papiery producenta samolotów Boeing i firmy wytwarzającej silniki lotnicze - United Technologies. Pozbywano się również papierów sieci restauracji szybkiej obsługi - McDonald's, co było reakcją na zamach bombowy na jedną z jej placówek w Indonezji. W branży high-tech sprzedawano akcje producenta mikroprocesorów - Intela, który - zdaniem analityków - może obniżyć prognozę na 2003 r. Do godz. 18.00 naszego czasu indeks Dow Jones spadł o 1,31%, a Nasdaq Composite stracił 1,06%.
Na rynku europejskim wydarzeniem była decyzja Europejskiego Banku Centralnego (EBC) o obniżeniu stóp procentowych o 0,5 pkt. proc. Giełdy zareagowały jednak na to bez entuzjazmu, ponieważ większość inwestorów spodziewało się takiego posunięcia i wkalkulowała to już w swoje decyzje. Niepokój wśród graczy wzbudziła natomiast niekorzystna prognoza na 2003 r. opublikowana przez niemieckiego potentata branży high-tech - Siemensa. To właśnie ta spółka, mająca największy udział we frankfurckim indeksie DAX, przyczyniła się do tego, że do godz. 18.00 stracił on 2,84%. O 1,31% spadł paryski CAC-40 i nie pomógł nawet silny popyt na akcje France Telecom, który ogłosił wczoraj program naprawczy. W Londynie pozbywano się walorów potężnego operatora sieci telefonii komórkowej Vodafone Group, na co wpływ miała gorsza rekomendacja wydana przez analityków CS First Boston. Chętnie kupowano natomiast papiery producenta słodyczy i napojów Cadbury. W cenie były też akcje koncernów naftowych - BP i Shell, którym sprzyjał wzrost cen ropy na świecie. Mimo to indeks FT-SE 100 spadł w czwartek o 0,4%.