Decydując się na zmiany Euronext poszedł w ślady innych instytucji tworzących europejskie indeksy giełdowe. Już w 2000 r. free float jako podstawowe kryterium uznała spółka Stoxx Ltd., tworząca wskaźniki z grupy Dow Jones Stoxx. W ub.r. podobną metodę przyjęła FTSE International, która konstruuje m.in. główny wskaźnik giełdy londyńskiej. W tym roku zmiany wprowadził Morgan Stanley Capital Inc., tworzący najbardziej popularne wśród światowych inwestorów indeksy MSCI, a o podobnych planach informowała też Deutsche Börse. Euronext już w październiku informował, że liczba akcji w wolnym obrocie będzie podstawowym kryterium tworzenia wszystkich indeksów ogólnoeuropejskich, takich jak np. Euronext 100.
Zmiany, które mają wejść w życie pod koniec przyszłego roku, mogą spowodować spore przetasowania w składzie CAC-40. Znaczenie stracą spółki, które wprawdzie mogą mieć wystarczającą kapitalizację, ale większość ich walorów jest skupiona w rękach jednego inwestora. Tak jest np. w przypadku giganta telekomunikacyjnego France Telecom, w którym ponad 50-proc. udział ma Skarb Państwa, czy Credit Agricole. 70% walorów tej instytucji posiadają regionalne francuskie banki.
Członkostwo w indeksie CAC--40 to dla francuskich spółek nie tylko sprawa prestiżowa. Niesie to ze sobą również wymierne korzyści finansowe. Szacuje się, że obecnie tzw. fundusze indeksowe, które opierają swoje inwestycje na paryskim indeksie, dysponują kwotą ok. 100 mld euro. Jest to więc dla spółek również możliwość pozyskania dodatkowego kapitału.