Reklama

Nie podoba się plan rządu

Poniedziałkowe negocjacje rządu ze związkami zawodowymi miały przesądzić o tym, czy dojdzie do strajku generalnego w kopalniach. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 95% górników uczestniczących w piątkowym referendum. Ma to być odpowiedź na rządowy program restrukturyzacji branży.

Publikacja: 10.12.2002 08:35

Do chwili zamknięcia tego numeru nie były znane wyniki rozmów. Związkowcy mieli w ręku mocny atut: wyniki referendum. Miażdżąca większość głosujących chce strajku. Nie podobają im się założenia programu, zgodnie z którymi z pracy ma odejść 35 tys. górników. Rada Ministrów ustaliła, że ponad połowa z nich przejdzie na wcześniejsze emerytury, reszta ma zostać zwolniona. Ok. 2 mld zł Banku Światowego rząd chce przeznaczyć na wsparcie małych i średnich przedsiębiorstw, które tworzyłyby miejsca pracy dla zwalnianych oraz szkolenia dla górników.

Poniedziałkowe negocjacje miały rozstrzygnąć, czy w kopalniach rozpocznie się strajk generalny. Przestrzegali przed nim minister pracy Jerzy Hausner i szef resortu gospodarki Jacek Piechota. Według J. Hausnera, taki protest mógłby doprowadzić do upadku całego sektora. - Zwycięski strajk będzie oznaczał natychmiastowy upadek górnictwa w ogóle, chyba że wyasygnujemy z budżetu kilkanaście miliardów złotych, zabierając je z innych pozycji. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek w Polsce zgodził się na taką sytuację - powiedział minister Hausner.

- Natężanie protestu, referendum, to wszystko są argumenty świadczące o nastrojach społecznych i rząd ma świadomość, jakie są to nastroje. Ale to niczego nie zmienia, jeśli chodzi o możliwości działania rządu w sprawie ratowania miejsc pracy w górnictwie - stwierdził natomiast minister Piechota.

Już wcześniej było wiadomo, że autorzy programu są gotowi pójść na ustępstwa. Miałyby one dotyczyć m.in. terminów zamykania kopalń. Do likwidacji przeznaczono 7 najbardziej nierentownych zakładów. Ponadto Kompania Węglowa mogłaby skupić więcej niż 19 kopalń, jak to wcześniej planowano. I, co najważniejsze, zwalniani z likwidowanych kopalń mieliby dostać pracę w innych zakładach. Związki chciały, aby proces ten objął także osoby, które stracą pracę w wyniku tzw. wygaszania zakładów.

Według Krzysztofa Dzierżawskiego z Centrum im. Adama Smitha, i rząd, i strona związkowa są manipulowane przez menedżment spółek węglowych. - Restrukturyzacja kopalń to dla niego znakomity sposób na życie - powiedział PARKIETOWI K. Dzierżawski. Dodał, że sprawa górnictwa to w coraz mniejszym stopniu problem ekonomiczny, a w coraz większym - społeczny i polityczny. - Nakłady poczynione w ciągu ostatniej dekady na górnictwo to błaha sprawa w porównaniu z wielkością PKB i potencjałem gospodarczym kraju - uważa Krzysztof Dzierżawski.

Reklama
Reklama

Długi górnictwa to obecnie ok. 20 mld zł. Ok. 13 mld zł ma zostać umorzone, reszta to zaległości wobec pracowników (m.in. niezapłacone składki ZUS).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama