Reklama

Fiskus może wypędzić menedżerów

Polskie firmy kilka lat po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej mogą mieć poważne problemy, bo zaczną z nich uciekać menedżerowie i specjaliści. Zachód oferuje lepsze perspektywy rozwoju, większe poczucie bezpieczeństwa, a w niektórych przypadkach mniejsze obciążenia podatkowe. To może skusić część kadry zarządzającej, oceniają eksperci.

Publikacja: 10.12.2002 08:36

Masowego odpływu zaraz po wejściu do UE nie będzie, bo na razie polski menedżer ustępuje zachodniemu pod względem kwalifikacji. - Na razie nie mają dokąd uciekać, nie są konkurencyjni - mówi Krzysztof Kwiecień ze Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce. I dodaje, że minie jeszcze kilka lat, zanim polska kadra osiągnie unijny poziom. Po tym okresie pojawią się problemy, bo Polska wchodzi do unii ze skomplikowanym systemem podatkowym, nie sprzyjającym przedsiębiorczości. - Jeżeli polityka fiskalna będzie odstawała od tej uprawianej w innych krajach unii, to zjawisko odpływu kadr może wystąpić - mówi Krzysztof Kwiecień.

Ucieczka specjalistów do innych krajów Unii Europejskiej może wpędzić w kłopoty polskich przedsiębiorców i budżet państwa. Przed wysokimi podatkami będą uciekać nie tylko menedżerowie, ale również dobrze opłacani specjaliści. Może to uderzyć w budżet, bo podatnicy ze środkowego i górnego przedziału podatkowego wypracowują ok. połowy wpływów z PIT. Udział ten rośnie, choć zmniejsza się odsetek najbogatszych w strukturze podatników (z 5,3% w 2000 r. do ok. 4% w 2001 r.). Według niektórych ekonomistów, świadczy to o rosnącym fiskalizmie wobec górnych przedziałów skali podatkowej.

Jerzy Małkowski, szef biura ekspertów Business Centre Club, przypomina, że zjawisko ucieczki przed fiskusem nie jest niczym nowym. Nastąpiło ono m.in. w Kanadzie w drugiej połowie lat 90. Różnica w podatkach na korzyść USA spowodowała, że do tego kraju napłynęło ok. 100 tys. kanadyjskich inżynierów, naukowców i lekarzy. - Obawiam się, że nas to też czeka. To ma związek nie tylko z systemem podatkowym, choć to główny powód - mówi J. Małkowski.

I menedżerowie, i specjaliści nie mają na razie powodów do radości. Ostatnie pomysły niektórych polityków rządzącej koalicji źle wróżą ich podatkowej przyszłości. Jednym z najbardziej radykalnych jest próba urzędowego ograniczenia zarobków szefów firm. Jego autorami są posłowie PSL, wśród nich wiceprzewodniczący Komisji Finansów Publicznych Józef Gruszka. Główne założenie to uniemożliwienie firmom zaliczania w koszty pensji członków kadry zarządzającej, o ile miesięcznie przekroczą one 12-krotność średniej krajowej. Autorzy ustawy wyliczyli, że obecnie byłoby to 26,4 tys. zł. Choć projekt nie wszedł pod obrady Sejmu, bo posłowie musieli zająć się budżetem, to jego pomysłodawcy zapowiadają, że wrócą do niego w przyszłym roku.

- W ogóle nie biorę pod uwagę tego, że te przepisy mogłyby wejść w życie. Jeśli będziemy próbowali sztucznie wpływać na pensje menedżerów, to wtedy ich stracimy - ocenia Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Reklama
Reklama

Według Jerzego Małkowskiego, nie ma co liczyć na obniżkę podatku dla najbardziej zamożnych. - Znaczna część społeczeństwa tego nie zaakceptuje. To, co możemy zrobić, to racjonalizacja systemu - ocenia ekspert BCC.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama