"Grozi załamanie budżetu w latach następnych, jeśli na czas nie zostaną podjęte niezbędne działania. Jeśli będzie się poszerzała baza wydatków sztywnych, która dla pewnych grup interesów, lobby (...) jest najlepszym sposobem gwarantowania wydatków z budżetu państwa w oderwaniu od jego sytuacji. To wtedy może dojść do pęknięcia budżetu, my chcemy temu zapobiec" - powiedział Kołodko w Senacie podczas debaty nad ustawą budżetową na 2003 rok.
Zdaniem ministra finansów wydatki na waloryzację rent i emerytur stanowią podstawową pozycję wydatków sztywnych.
Wydatki na renty i emerytury w roku 2004 przekroczą 50 mld zł.
"Gdyby nie było w tym roku dopłat do rent i emerytur, to już by nie było deficytu. Oczywiście wszystkie zobowiązania wobec emerytów i rencistów zostaną wypełnione przez rząd" - powiedział Kołodko.
"Ten mechanizm indeksacyjny jest sztywną płatnością. (...) Co ma decydować o wielkości zasiłku rodzinnego? Ma być on sztywny, czy w każdym roku Wysoka Izba ma mieć możliwość podjęcia decyzji, czy można podnieść taki zasiłek, patrząc na ogólną sytuację i czy to jest preferencja przed wzrostem wydatków na naukę czy służbę zdrowia?" - dodał.