Reklama

Więcej za niż przeciw

Pieniądze dla rolników, przedsiębiorstw i zwykłych obywateli, możliwość podejmowania pracy w innych krajach Unii i swoboda poruszania się po Europie to zalety wejścia naszego kraju do Unii. Ale integracja to także koszty.

Publikacja: 12.12.2002 09:06

W ciągu pierwszych trzech lat członkostwa w Unii Europejskiej do Polski ma wpłynąć w postaci różnych funduszy i dotacji kilkadziesiąt miliardów euro. Z czego największą część, ok. 12 mld euro, mają stanowić dotacje z tzw. funduszy strukturalnych i spójności. Pieniądze te mają zostać przeznaczone na rozwój regionów naszego kraju. Cała Polska będzie objęta pomocą Unii w tym zakresie, gdyż żadne nasze województwo nie ma produktu krajowego brutto w przeliczeniu na głowę mieszkańca większego niż 75% średniego poziomu Unii. W związku z tym nasze samorządy, przedsiębiorstwa, rolnicy, a nawet zwykli obywatele będą mogli ubiegać się o pomoc finansową z UE.

Kto zyska

Na co Unia da pieniądze? Przede wszystkim na rozbudowę naszej infrastruktury. Za unijne fundusze zbudujemy więc drogi i autostrady, dworce kolejowe, porty morskie czy kanalizację na polskich wsiach. Rolnicy dostaną pieniądze na rozbudowę swoich gospodarstw rolnych oraz scalenie rozproszonych gruntów ornych. Rolnicy dostaną także dopłaty do produkcji rolnej oraz zyskają pewność, że plony, które urodzi ich ziemia, nie zgniją w stodołach. Otrzymają bowiem gwarancję, że zboże czy mięso przez nich wyprodukowane zostanie odkupione po określonych cenach.

Z kolei przedsiębiorstwa będą mogły ubiegać się o dofinansowanie swoich inwestycji, zmierzających do unowocześnienia produkcji, np. poprzez zakup nowych technologii. Zwykli Polacy dostaną pieniądze np. na przekwalifikowanie, jeżeli w swoim wyuczonym zawodzie nie będą mogli znaleźć pracy. Będą też mogli szukać zatrudnienia za granicą. Wprawdzie przez pierwszych siedem lat po wejściu do UE Polacy nie będą mogli swobodnie zatrudniać się w jej krajach, taki okres przejściowy zaakceptował nasz kraj, to jednak już teraz wiadomo, że w większości krajów "Piętnastki" takich ograniczeń nie będzie. Ostatnio Wielka Brytania zgodziła się całkowicie otworzyć swój rynek pracy dla Polaków od pierwszego dnia naszego członkostwa. O braku przeciwwskazań co do swobodnego zatrudniania informowały wcześniej m.in. Holandia czy Irlandia.

Unia wesprze także poważnymi sumami modernizacje przejść granicznych na wschodniej granicy Polski, współpracę naszych naukowców i instytutów badawczych z zachodnimi odpowiednikami czy wymianę studentów między krajami wchodzącymi w skład UE. Wejście naszego kraju do Unii ma zapewnić wreszcie Polsce stabilizację i szybki rozwój gospodarczy. Do Polski trafiać też będą inwestycje firm spoza Europy, które zechcą zyskać dostęp do rynku unijnego.

Reklama
Reklama

Będą koszty

Warto jednak pamiętać, że to, czy unijne pieniądze będziemy w stanie wykorzystać, w dużej mierze zależy od nas samych. Aby je uruchomić, musimy bowiem dysponować wkładem własnym, w wysokości co najmniej 20% wartości inwestycji. - Mam nadzieję, że zarówno samorządy, jak i przedsiębiorstwa czy inni beneficjenci unijnej pomocy staną na wysokości zadania. Dzięki temu nie zmarnujemy szansy, która będzie nam dana - mówi Ewa Freyberg, wiceminister gospodarki, odpowiedzialna za przygotowanie planu wykorzystania funduszy strukturalnych.

Ale wejście do Unii Europejskiej to także koszty, które nasz kraj będzie musiał ponieść. Na pierwszym miejscu wśród tych kosztów należy wymienić składkę członkowską, wpłacaną do budżetu wspólnoty. Składka ta ma być mniejsza od kwot, które do Polski wpłyną. Jednak pieniądze na ten cel wygospodarować trzeba w budżecie państwa, fundusze strukturalne zaś do państwowej kasy nie wpłyną. W związku z tym czekają nas cięcia w wydatkach państwa. Jakie? Nie wiadomo. W ciągu pierwszych trzech lat członkostwa Polska wpłaci do budżetu Unii prawie 7 mld euro składki.Czy wejdziemy?

Chociaż negocjacje członkowskie zakończą się prawdopodobnie na rozpoczynającym się dziś szczycie w Kopenhadze, to wciąż nie wiadomo, czy Polska wejdzie do Unii. Zależeć to będzie od wyniku referendum akcesyjnego, w którym wiosną przyszłego roku Polacy wypowiedzą się za albo przeciw wejściu naszego kraju do UE. - Każdy z nas będzie musiał przeanalizować wszystkie za i przeciw, wynikające z warunków przystąpienia do Unii, jakie wynegocjujemy. Na tej podstawie będziemy musieli podjąć decyzję, jak głosować - mówi wicepremier Jarosław Kalinowski.

Co będzie, jeżeli większość z nas zagłosuje przeciw? - To będzie zupełnie nowa sytuacja. Teraz najważniejsze są negocjacje. Jeżeli Polacy zagłosują przeciw integracji, będziemy się zastanawiać, co zrobić, aby ten problem rozwiązać - mówi Józef Oleksy, przewodniczący sejmowej Komisji Europejskiej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama