Jeszcze raz wszystkiemu winna aura. Do początku grudnia bieżącego roku pogoda nas rozpieszczała. Było ciepło i przyjemnie. Rynek toczył się ustalonym leniwym rytmem. Cena energii kształtowała się w dolnym zakresie stanów średnich, tj. około 110,00 zł/MWh na Rynku Dnia Następnego. Tak było jeszcze na początku grudnia. Nadwyżki energii w krajowym systemie były spore, a wszyscy utyskiwali na duże przekontraktowanie.

Ryzyko przejawiało się w oddawaniu energii na Rynku Bilansującym po bardzo niskich cenach tj. około 75-80 zł/MWh. Aż nadszedł 9 grudnia 2002 r. - przyszła zima. Temperatura spadła nawet do - 22 st. Celsjusza. Cena energii skoczyła natychmiast do maksymalnie 172,00 zł/MWh. Nagle wszyscy zaczęli intensywnie szukać energii. Rozdzwoniły się telefony. Rezerwy energii znikły w mrozach. Obroty RDN skoczyły niemal dwukrotnie. Jeszcze 9 grudnia wyniosły 4756 MWh, ale już 12 grudnia osiągnęły 9573 MWh. Średnia cena to 135,92 zł/MWh 9 grudnia i 139,62 zł/MWh 12 grudnia.

Giełda Energii okazała się, jeszcze raz, zaworem bezpieczeństwa przed konsekwencjami Rynku Bilansującego. Na RB cena energii sprzedanej osiąga obecnie prawie 290,00 zł/MWh. Aby zminimalizować ryzyko, spółki dystrybucyjne handlują na giełdzie i między sobą.

Rynek jeszcze raz pokazał, że wszelkie anomalie należy traktować z dużą rezerwą. Powinno się być przygotowanym na nagły zwrot sytuacji. Obecnie cieszą się ci, którym udało się kupić energię z dostawą w drugiej połowie grudnia w "dolinie cenowej". Mogą ją sprzedawać z dużym zyskiem.