Wczorajsza sesja rozpoczęła prawdopodobnie dwutygodniowy okres marazmu na GPW. Szczególnie obniżonej aktywności można spodziewać się w okresie świąteczno-noworocznym, a już w piątek, 27 grudnia, inwestorom szczególnie trudno będzie zmusić się do handlowania... To oczywiście wszystko przy założeniu, że nie będzie w najbliższych dniach żadnych niespodziewanych wydarzeń, zmuszających do zmiany pozycji.
Z pewnością można się obawiać sytuacji na giełdach światowych. Jesienne wzrosty indeksów zatrzymane zostały w miejscach dość newralgicznych, od dwóch tygodni mamy na rynku korektę - jeżeli cała historia ma się nie skończyć ponownym testowaniem październikowego dołka, to już zbliża się moment, w którym korekta powinna się skończyć. Tak przy okazji - obserwowane w ostatnich tygodniach podobieństwo wykresu WIG do indeksu DJIA raczej niż do DAX potwierdza chyba przypuszczenia o większej niż przeciętnie aktywności podmiotów amerykańskich na naszym rynku.
Korekta ma również związek z transakcjami sprzedaży akcji TPSA przez instytucje quasi-państwowe. Po takich ofertach rynek potrafi szybko się podnieść (patrz Kęty), jednak oferta Telekomunikacji była zupełnie innego kalibru i mogła mieć bezpośredni wpływ na rynkową podaż akcji innych naszych spółek.
W ostatnich dniach mamy do czynienia z lekkim osłabieniem wskaźników średnioterminowych. Jeżeli sytuacja na naszym rynku w najbliższych dniach się nie poprawi, to czeka nas zapewne spadkowy początek roku 2003. Na razie jednak trzeba być ostrożnym w takich osądach, gdyż okolice końca roku charakteryzują się swoimi prawami...
Zwróć uwagę: