Według aktu oskarżenia, wniesionego w sądzie federalnym na Manhattanie, Earls miał zdefraudować 13,8 mln USD, należących do inwestorów spółki. Pieniądze miał przeznaczyć na osobiste wydatki. Inwestorzy lokowali pieniądze w USV Partners, spółkę kontrolowaną przez Earlsa. Ta z kolei miała inwestować w papiery US Technologies. Zamiast tego pieniądze lądowały na prywatnym koncie prezesa lub jego żony. Część pieniędzy zasiliła też specjalnie uruchomiony fundusz edukacyjny na wykształcenie dzieci Earlsa. Stworzył w tym celu dość skomplikowany schemat piramidy, spłacając starych inwestorów pieniędzmi nowych. W tym samym czasie prowadził intensywne życie socjalne, wspierając m.in. akcje i organizacje dobroczynne. Jeśli zostanie uznany winnym, może pójść do więzienia nawet na 15 lat i zapłacić do 1,25 mln USD grzywny. SEC wniosła także oddzielną sprawę przeciwko Earlsowi z powództwa cywilnego, domagając się zwrotu nielegalnie uzyskanych zysków i zapłacenia kolejnej grzywny.

To ta właśnie afera, związana z praktycznie upadłą firmą US Technologies, spowodowała prawdziwe trzęsienie ziemi w amerykańskich władzach nadzorujących rynek. Okazało się bowiem, że członkiem komisji audytorskiej US Technologies był William Webster, desygnowany przez ówczesnego przewodniczącego SEC Harveya Pitta na stanowisko szefa nowej komisji mającej nadzorować prowadzenie ksiąg rachunkowych. Pitt podtrzymywał swoje poparcie dla Webstera, wiedząc o jego pośrednim zamieszaniu w aferę US Technologies. Po ujawnieniu tych faktów obaj zostali zmuszeni do rezygnacji.