Na 9 mln wyemitowanych papierów 6 mln to akcje imienne, uprzywilejowane co do głosu w relacji 1 do 5. - Projekt ten, poza zarządem i radą nadzorczą, poparli główni akcjonariusze spółki, w posiadaniu których znajduje się niemal 100% akcji uprzywilejowanych. Zależy nam na tym, aby spółka była dobrze postrzegana przez akcjonariuszy, aby siła głosów odpowiadała zainwestowanym środkom - powiedział Sławomir Bąkowski, przewodniczący rady nadzorczej Wandaleksu, spółki oferującej rozwiązania dotyczące składowania i transportu wewnętrznego przedsiębiorstw.
W rękach Dariusza Bąkowskiego, prezesa spółki, znajduje się ponad 3,4 mln akcji, co daje prawie 45% głosów na WZA. Sławomir Bąkowski natomiast dysponuje niemal 15,2 mln walorów, czyli 45,5% głosów. Po zniesieniu uprzywilejowania będą oni mieć odpowiednio 36,7% oraz 39,1% głosów. Projekt ten znajdzie się w programie obrad najbliższego WZA.
Niski obrót akcjami odstrasza inwestorów od kupowania walorów mniejszych spółek. Wandalex, o kapitalizacji 16 mln zł, z pewnością do takich należy. - Aby przyciągnąć inwestorów, zwiększyć handel naszymi akcjami, w grudniu jedna ze spółek zależnych, ZUT-Wandalex, zbyła na rynku prawie 12,7 tys. akcji spółki-matki. Myślimy również o programie lojalnościowym dla akcjonariuszy - stwierdził S. Bąkowski. Dodał, że sam regularnie powiększa posiadany pakiet akcji warszawskiej spółki, wierzy bowiem, że to dobra inwestycja. Wandalex po trzech kwartałach zanotował 250 tys. zł zysku netto, a na poziomie skonsolidowanym 408 tys. zł straty. - Wygląda na to, że sam Wandalex będzie miał w tym roku rekordowe obroty i skończy 2002 r. na plusie. Porównując nasze bieżące zamówienia na rynku polskim z analogicznym okresem 2001 r., jesteśmy optymistami. W branży widać pewną poprawę i ożywienie, zwłaszcza jeśli chodzi o małe i średnie przedsiębiorstwa. Na wynik całej grupy wpłyną jednak koszty dalszej restrukturyzacji spółki ZUT--Wandalex oraz trudna sytuacja na rynkach zachodnich - powiedział S. Bąkowski.