Według A. Kwaśniewskiego, poniedziałkowe wydarzenie miało szczególne znaczenie, bo to pierwszy przypadek podpisania budżetu w starym roku. Po 1989 r. wszystkie plany wydatków i dochodów państwa były przyjmowane już w roku, w którym miały obowiązywać. Zdaniem prezydenta, podpisanie ustawy jeszcze przed Bożym Narodzeniem można traktować jako prezent dla rodaków i systemu demokratycznego.
- Nie ma łatwych budżetów, także w krajach bogatszych od Polski. Zawsze trzeba godzić potrzeby z możliwościami gospodarki. Ten budżet daje nadzieję na wyższy wzrost gospodarczy, stabilizację finansów publicznych i dobre przygotowanie do członkostwa w Unii Europejskiej - powiedział prezydent Kwaśniewski. Dodał, że plan dochodów i wydatków na 2004 r. zostanie napisany w oparciu o inne zasady, bo będzie to pierwszy rok członkostwa Polski w UE. - Czeka nas reforma budżetu i poważna dyskusja na ten temat. Już dziś zapowiadam gotowość wzięcia w niej udziału wraz ze swoimi ekspertami - mówił prezydent.
- Jakość budżetu polega również na tym, że jest on zapowiedzią powrotu na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego - powiedział premier Leszek Miller. Dodał, że w 2003 r. gospodarka będzie się rozwijać 3,5 razy szybciej niż tym roku, wzrosną też emerytury i płace w sferze budżetowej, a zmniejszający się deficyt budżetowy jest dowodem na utrzymanie dyscypliny finansowej. Zdaniem premiera, ustawa budżetowa na 2003 r. jest lepsza od tegorocznej.
Z budżetu dumny jest także wicepremier Grzegorz Kołodko. Minister finansów przyznał, że ustawa jest trudna do zrealizowania. Według niego, nie będzie z tym problemu dzięki wsparciu prezydenta, parlamentarzystów i wszystkich, do których ten budżet jest kierowany.
Zgodnie z przyjętą ustawą, przyszłoroczne wydatki wyniosą 194,4 mld zł, przy dochodach 155,7 mld zł. Opozycja i część ekonomistów zarzuca rządowi, że zmniejszył deficyt z 40 mld zł w tym roku do 38,7 mld zł w 2003 r., ukrywając jego część w funduszach celowych i agencjach. Stało się tak dzięki zmniejszeniu dotacji, przy jednoczesnej zgodzie na większe zadłużanie się tych instytucji.