Sesja przebiegła w nudnej atmosferze i do ogólnego obrazu rynku nie wniosła nic nowego. Niewiele wskazuje na możliwość mocniejszych ruchów przed nocą sylwestrową, dlatego skupmy się na okresie styczniowym.
W jakich nastrojach powitamy rok 2003? Czy będzie to scenariusz bliższy początkowi roku 2001 czy 2002? Dwa lata wstecz styczniowa stabilizacja w okolicach 1770 punktów okazała się początkiem silnej bessy, która sprowadziła WIG20 do trzycyfrowych poziomów na jesieni. Rok temu było już znacznie lepiej - indeks w tym czasie zyskał ponad 20%, wywiązując się znakomicie z obowiązującego powszechnie hasła "efekt stycznia".
Aktualna sytuacja okołorynkowa (hossa na złocie, taniejący dolar, drożejąca ropa, obawy o wojnę z Irakiem, małe prawdopodobieństwo pozytywnego zaskoczenia wynikami spółek, zarówno w Polsce, Europie, jak i za oceanem), niestety, co najwyżej sprzyja pierwszemu scenariuszowi, o ile nie będzie jeszcze gorzej. Chciałbym zwrócić uwagę na sytuację z końcówki zeszłego roku: formacja głowy i ramion na przełomie listopada i grudnia wraz z przebiciem kluczowego wsparcia na poziomie 1200 punktów nastrajało zdecydowanie spadkowo, tymczasem indeks po okresie świąteczno -noworocznego marazmu na początku stycznia ruszył ostro w górę.
Czynniki zewnętrzne, a także techniczne nie sprzyjają takiemu rozwiązaniu, stąd też uważam, że strona niedźwiedzi ma więcej argumentów na styczeń. Jednak rynek lubi chodzić własnymi ścieżkami, a kumulacja stadnych działań może zaowocować irracjonalnymi korektami bessy. Oby te przerodziły się w regularną hossę w nadchodzącym roku - czego Czytelnikom i wszystkim uczestnikom rynku kapitałowego serdecznie życzę.
Zwróć uwagę: