Bony pieniężne NBP służą do odessania z rynku nadmiaru pieniędzy, znajdujących się w posiadaniu banków. Bank centralny w ten sposób przeciwdziała zbyt mocnemu spadkowi stóp rynkowych. W innym razie banki, chcąc zagospodarować wolne środki, pożyczałyby je po niższej stopie procentowej. Poziom rentowności bonów pieniężnych jest obecnie najważniejszą stopą rynkową w naszym kraju.

Do tej pory NBP emitował bony o 28-dniowym terminie zapadalności. Jednak od początku stycznia zastąpią je krótsze papiery, 14-dniowe. Tę zmianę bank centralny zapowiadał już od dawna. Co ona przyniesie?

- Dzięki niej banki będą w stanie lepiej zarządzać swoją płynnością - wyjaśnia Jacek Wiśniewski, kierownik działu analiz i prognoz rynkowych banku Pekao SA. - Czasem, gdy warunki rynkowe szybko się zmieniają, a banki mają długie pozycje, jest im trudniej się dostosować. Krótsze bony to ułatwią. Z drugiej strony banki chętnie kupują bony przed spodziewaną obniżką stóp procentowych, chcąc mieć jak najdłużej papiery o wyższej rentowności. Skrócenie terminu zapadalności zmniejszy ten popyt.

Zdaniem Macieja Relugi, głównego ekonomisty BZ WBK, wpływ tej zmiany na rynek będzie niewielki. - Głównym powodem jej wprowadzenia jest chęć dostosowania się do standardów unii monetarnej - twierdzi.

Część analityków jednak ma nadzieję, iż skrócenie terminu zapadalności bonów skłoni bank centralny do obniżki stóp procentowych. Uważają oni, że krótsze bony powinny mieć niższą rentowność. Tymczasem obecnie stopa zyskowności tych papierów wynosi 6,75%.