Reklama

Czas ostrzenia siekier

Publikacja: 28.12.2002 09:15

Wiem, wiem. Tytuł taki średnio świąteczno-noworoczny. Spokojnie. Zaraz wyjaśnię, skąd się wziął. A było to tak: Dwaj drwale ścinają drzewa w lesie. Jednemu idzie całkiem dobrze. Ścina jedno, ostrzy siekierę, ścina drugie, ostrzy... Zabiera się za trzecie, gdy konstatuje, że jego kolega sapie, klnie i nadal od wielu godzin wali z całej siły w to samo drzewo. Tyle że bez specjalnego skutku. Zaintrygowany podchodzi do pechowca. Chcąc pomóc koledze ogląda siekierę i widzi, że jest kompletnie tępa. - Naostrz tę siekierę chłopie, bo się namachasz, a nic nie zetniesz - radzi życzliwie. Zmordowany kolega macha jednak ręką i wraca do jałowej pracy. - E tam, nie mam czasu na ostrzenie siekiery. Muszę ścinać drzewo...

Przypowiastka ma zastosowanie zdecydowanie szersze, niż tylko metodologia pracy w przemyśle drzewnym. Czyż z podobnym uporem nie staramy się często zarabiać czy pracować? Tępa siekiera sprawia, że wysiłki są jałowe. Brak planu, strategii, konsekwencji paraliżuje czasem nawet najbardziej desperackie i długotrwałe wysiłki. Pracowity, ale głupi - tak czasem określa się ludzi ślęczących bez końca w pracy. Niska efektywność dotyczy także wielu inwestorów rynku finansowego i kapitałowego. Aktywny, ale nieskuteczny - tak przecież bywa bardzo często na parkiecie. Chaotyczne działanie, gorączkowe lub wręcz paniczne zmienianie pozycji i metod. Weryfikacja wcześniej zakładanych poziomów obrony (czyli pułapu akceptowanej straty) lub wyjścia z inwestycji.

Jak często gubimy się we własnej strategii - tej życiowej i tej inwestycyjnej. Pośpiech, permanentny brak czasu, presja okoliczności, stres, zmęczenie, irytacja, wreszcie - złość i agresja - to wszystko pcha nas w kryzys. Strategię diabli biorą, a my popadamy w prowizorkę i działania doraźne. Jeśli do tego dołączymy całkiem naturalną chęć natychmiastowego dorobienia się lub odkucia po stratach, to mamy gotową wręcz receptę na klęskę. Uspokojenie, taka wewnętrzna medytacja, jest potrzebna i w życiu, i na giełdzie.

Niech to będzie więc czas uspokojenia i psychicznych porządków. To z oczywistych względów także czas marzeń. I marzyć warto. Marzyć trzeba. Ale nie wolno mylić marzeń z planami inwestycyjnymi. Marzenia niekoniecznie muszą być realne. A strategia inwestycyjna musi być tworzona z pozycji kogoś, kto chodzi po ziemi. I zanim zacznie latać, musi się nieźle nachodzić i nabiegać. Przy okazji świąt czy Nowego Roku warto się oczyścić. Warto uporządkować swoje imperialne rojenia o gigantycznych zyskach i stonować wielkościowe manie, dość częste przecież u emocjonalnie nastawionych do giełdy inwestorów.

OK. Koniec trucia. Przydałyby się jeszcze jakieś życzenia. No więc niech ten czas będzie dla nas wszystkich czasem ostrzenia siekier. Czasem przemyślenia i uporządkowania własnej strategii. By w nowy rok wejść nie na łapu-capu, nie w atmosferze chaosu, ale z jakimś nowym planem. Ambitnym, ale realistycznym. Tak, by za rok powiedzieć sobie z satysfakcją: nie jestem taki głupi. Albo, w najgorszym razie: "ale miałem fajny plan...".

Reklama
Reklama

Wszystkiego dobrego. I świadomości tego, że oprócz giełdy, kontraktów i pieniędzy są jeszcze inne rzeczy. I to zdecydowanie ważniejsze!

Powyższy tekst jest wyrazem osobistej wiedzy i poglądów autora i nie może być inaczej interpretowany.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama