Komisja przetargowa uznała, że amerykańska oferta jest korzystniejsza od francuskiej (samoloty Mirage 2000-5) i brytyjsko-szwedzkiej (Gripen). Według wiceministra obrony Janusza Zemke, zwycięzcy uzyskali "wyraźnie ponad" 90 punktów w 100-punktowej skali i o kilka punktów wyprzedzili drugiego w kolejności oferenta. Kto nim był - tego Ministerstwo Obrony Narodowej nie ujawnia. Prawdopodobnie chodzi o Gripena. Według przedstawicieli tej firmy, wybierając F-16 Polska podjęła decyzję polityczną. Podobnego zdania są też szefowie Dassault Aviation, producenta Mirage 2000-5.
- Po to ogłasza się przetargi, żeby nie było polityki, żeby decydowały kryteria merytoryczne. Zaważyły walory operacyjne i taktyczne, cena i offset, czyli korzyści dla całej gospodarki. Owszem, dziś mogę dokonać oceny politycznej. Nie będzie żadną niespodzianką, jeśli powiem, że ta decyzja wzmacnia nasze więzi ze Stanami Zjednoczonymi. Ale tak się nie musiało stać. Mogłaby to być przecież gorsza propozycja - mówił minister obrony Jerzy Szmajdziński.
Kontrakt na samolot wielozadaniowy obejmuje - oprócz dostaw samych samolotów - również jego wyposażenie i szkolenie pilotów. F-16 mają zastąpić wysłużone Migi 29 i Su 22.
Resort obrony nie podaje, jakie ceny ostateczne zaproponowali konkurenci F-16. Zdaniem ministra Szmajdzińskiego, różnice wynosiły ok. 10%. Na podstawie wartości zobowiązań offsetowych można wywnioskować, że za Mirage 2000-5 Francuzi chcieli ok. 3,6 mld euro, a za Gripena Szwedzi i Brytyjczycy żądali ok. 3,2 mld euro. Amerykanie zadeklarowali jednak dużo większy offset. Kwota zobowiązań sięgnęła 9,8 mld USD, jednak polski rząd ocenia, że jej realna wartość wynosi ok. 6 mld USD. Mimo to jest to i tak dużo: po weryfikacji umowy offsetowe są warte ok. 170% wartości kontraktu na samolot. W przypadku Gripen International ten wskaźnik wyniósł 146% (weryfikacja umów z 7,5 mld euro, do 4,7 mld euro), zaś dla Dassault Aviation - 60% (korekta w dół z 3,8 mld euro, do 2,1 mld euro).
Rząd chce, by Amerykanie rozbudowali swoją ofertę offsetową w taki sposób, aby jej realna wartość sięgnęła deklarowanych 9,8 mld dolarów. Jeśli nie uda się podpisać porozumień w tej sprawie (a ostateczny termin upływa 60 dni po podpisaniu kontraktu na samolot), wówczas generalna umowa będzie nieważna. - Jeśli wystąpią problemy natury prawnej, to wtedy przystąpimy do rozmów z drugim w kolejności oferentem - mówi wiceminister obrony Janusz Zemke.