- Fundusze otwarte oferowane w Polsce nie mogą bezpośrednio lokować swoich środków na rynku złota. Mogą co najwyżej kupować akcje spółek wydobywczych, ale tylko pod warunkiem, że są one notowane na giełdach w krajach z grupy OECD - twierdzi Magdalena Jagiełło-Szostak, członek zarządu TFI PZU. - Surowce, w tym metale szlachetne, mogą kupować tylko fundusze zamknięte - dodaje. Te ograniczenia prawdopodobnie pozostaną, nawet po planowanej nowelizacji ustawy o funduszach inwestycyjnych, nad którą pracuje Ministerstwo Finansów.
Złoto hitem 2002 r.
Inwestycje na rynku złota przyniosły w 2002 r. największe stopy zwrotu zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych. Najlepsze fundusze w ciągu ostatnich 12 miesięcy podwoiły wartość zarządzanych aktywów. Nie przekonuje to jednak zarządzających z Polski.
Wśród tych, z którymi rozmawialiśmy, tylko Robert Nejman z CA IB przyznaje się do inwestycji w spółki wydobywające złoto. - W portfelu funduszu aktywnego zarządzania mamy akcje prawie 20 firm wydobywających złoto i srebro, notowanych w USA i w Kanadzie. Papiery te mają kilkunastoprocentowy udział w portfelu - mówi R. Nejman. Większość tych inwestycji przyniosła funduszowi zysk, a kurs najlepszej spółka wzrósł w ciągu kilku miesięcy ponad 80%. Tylko cztery firmy są natomiast notowane poniżej ceny zakupu.
W opinii zarządzającego, rok 2003 też będzie dobry dla rynku złota, a to oznacza, że akcje spółek wydobywczych będą rosły. - Przemawiają za tym czynniki fundamentalne. Przede wszystkim skończył się okres silnego dolara, a ani euro, ani jena nie można uznać za dobrą alternatywę. Nadal nie wiadomo też, kiedy na świecie zacznie się ożywienie gospodarcze, a to sprzyja wzrostowi cen złota. Poza tym, stopy procentowe są na tak niskim poziomie, że raczej nie ma co liczyć na dalsze obniżki, a to oznacza, że na rynku obligacji nie będzie można dużo zarobić. To też jest plus dla metali szlachetnych - twierdzi R. Nejman.