Indeks Instytutu Zarządzania Podażą (ISM) wzrósł do 54,7 pkt., z 49,2 w listopadzie. Taki wynik oznacza przewagę tendencji wzrostowej nad spadkową. Od września wskaźnik ten utrzymywał się poniżej 50 pkt., co sygnalizowało zmniejszanie produkcji przemysłowej w USA.
Tamtejsze fabryki wahają się jednak przed zbyt znacznym zwiększeniem produkcji ze względu na wciąż utrzymujący się spadek wydatków przedsiębiorstw i niepewność co do trwałości popytu konsumpcyjnego. Na przykład General Motors zamierza zwiększyć produkcję w pierwszym kwartale br., podczas gdy Ford na ten sam okres zapowiedział jej ograniczenie. Spada też, już czwarty miesiąc z rzędu, produkcja przemysłowa w Unii Europejskiej.
- Aktywność branży przemysłowej nadal była w grudniu słaba. Nie było wyraźnych zachęt do odbudowywania zapasów przy wciąż marnej sprzedaży - powiedział agencji Bloomberga Steve Wood, główny ekonomista kalifornijskiej firmy Financial Oxygen Inc. Produkcja przemysłowa stanowi około jednej siódmej amerykańskiej gospodarki.
Również wczoraj Departament Pracy opublikował dane, z których wynika, że w minionym tygodniu liczba nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych nie zdołała utrzymać się poniżej 400 tysięcy. We wszystkich stanach przyjęto 403 tys. takich wniosków. W poprzednim tygodniu było ich 390 tys. Liczbę 400 tysięcy ekonomiści uważają za graniczną między poprawą a pogarszaniem się sytuacji na amerykańskim rynku pracy.
- Zmniejsza się tempo zwalniania pracowników. Koniunktura na rynku pracy nie jest jeszcze wspaniała, ale nie jest też zła - powiedział Jay Mueller, ekonomista Strong Capital Management. Wciąż dość słaba jest jednak koniunktura gospodarcza w Stanach Zjednoczonych. Według zgodnych prognoz ekonomistów ankietowanych przez Blue Chip Economic Indicators tempo wzrostu PKB wyniosło w IV kwartale 1,4% wobec 4% w poprzednich trzech miesiącach. Wydatki osobiste Amerykanów zwiększyły się w grudniu prawdopodobnie tylko o 1,1%, a więc najmniej od prawie 10 lat.