W ciągu dwóch dni akcje operatora telekomunikacyjnego straciły na wartości 36,6%. Niewiele brakowało, aby strata była większa - na początku piątkowej sesji kurs zniżkował nawet 24%. Wolumen obrotu sięgnął w tym okresie ponad 4,4 mln akcji (33,4% kapitału). Taka wymiana nie mogła się odbyć bez udziału głównych akcjonariuszy spółki. Zdaniem analityków, mogli oni wcześniej powstrzymywać się z wyprzedażą walorów, aby nie "psuć" kursu, i w efekcie własnych wyników, na koniec 2002 r. Teraz nic ich nie powstrzymuje. Zwłaszcza że perspektywy przedsiębiorstwa są marne. Choć spółka obroniła się przed upadłością, to jednak nie przekazała w ostatnich miesiącach innych pozytywnych informacji. Na razie na nic zdały się jej zabiegi dotyczące restrukturyzacji majątkowej i pozyskania inwestora strategicznego, a bez tego firma nie ma szans na przetrwanie. Jeśli nie uzyska znaczącego wsparcia kapitałowego, a odmawiali go firmie nawet główni udziałowcy, zbankrutuje.
- Nie znam przyczyn tak gwałtownej wymiany akcji. Oceniam, że uczestniczą w niej duzi inwestorzy, którzy wkrótce o tym poinformują, choć oczywiście część obrotów, może około 30%, przypada na spekulantów - twierdzi Cezary Przybysławski, prezes Szeptela.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że akcje spółki mogą sprzedawać BRE Bank, największy akcjonariusz, oraz LG Petro Bank. Pierwszy kontrolował dotychczas ponad 21% kapitału, drugi prawie 7%. O zejściu poniżej progu 5% głosów nie informował też CDM Pekao, a to właśnie Pekao domagało się upadłości firmy. Analitycy przypominają, że banki w ostatnim czasie deklarują zamykanie bardziej ryzykownych inwestycji kapitałowych, w tym giełdowych. Taką strategię w przypadku BRE zapowiedział prezes Wojciech Kostrzewa. Nie wiadomo, jakie plany ma BGŻ. Podobnie jak BRE stracił bardzo dużo na akcjach Szeptela (ma ich około 15%). Szanse na odrobienie strat (kurs spółki sięgał jeszcze przed rokiem około 30 zł) są niemal zerowe. Poza walorami zapisanymi na ich rachunkach, niektóre instytucje mają dodatkowo walory swoich klientów, z których część kupiona została na kredyt. Przy tak silnym spadku notowań zabezpieczenia kredytowe pękają, co dodatkowo powiększa podaż. W czwartek była ona zbierana m.in., jak wskazują nasi informatorzy, przez Dom Maklerski BIG-BG, działający na zlecenie klientów. Kto zbierał akcje z rynku w piątek, nie wiadomo.