Reklama

Zombi na giełdzie, czyli rzecz o M-4

Publikacja: 04.01.2003 09:26

Pomyślmy przez chwilę. O jakim to wspaniałym walorze nie mogą przestać myśleć najbardziej zakręceni gracze na warszawskim parkiecie? O jakim to papierze dyskutuje się najwięcej? Do jakich to akcji wzdychają wielbiciele przygód ekstremalnych? Co jest obiektem marzeń amatorów kapitałowej nekrofilii*? TAK! To piękny holding, z jakże obiecującą nazwą. Jak to tam było? Coś o M-4. Wszyscy mieli tam zamieszkać, niczym w raju. Imperium przecież rosło jak na drożdżach. A ci, którzy by nie zamieszkali, mieli zginąć marnie.

Na razie zginęli marnie ci, którzy w te wszystkie idiotyzmy uwierzyli. No, może nie wszyscy, bo ci, którzy przyczynili się do podtrzymania egzystencji giełdowego zombi, mają się - o dziwo - całkiem dobrze. W przeciwieństwie do tych szaleńców, którzy powiększali swoje pakiety, w miarę jak cena papierów coraz śmielej dążyła ku zeru. To nic, że już dość wcześnie spółka ubawiła nas bezkarną konfabulacją pt. zakup "Misia - Przyjaciela Najmłodszych". To nic, że równie intensywnie kupowała, a raczej mówiła o kupowaniu kilku drukarni. To nic, że odgrażała się procesami, gdy ktoś powątpiewał w jej "dobre" imię. To nic także, że teraz nie wiadomo, co się ze spółką dzieje. To nic, że GPW (pogratulować refleksu...) nie może się biedactwo skontaktować z emitentem. Inwestorzy kpią, że siedziba widać przeniesiona została do kafejki internetowej na gdańskim dworcu kolejowym. Co, oczywiście, źle wróży samej kafejce. Bo i ona pewnie zostanie bez kasy...

Złośliwy jestem z natury. Dla porządku więc (żeby nie było, że się tak czepiam bez powodu) podliczmy dokonania grupy bystrych inwestorów związanych z M-4. No, trzeba przyznać, że w stosunkowo krótkim okresie wyrządzili całkiem spektakularne szkody naszej giełdzie. Zaliczyć do tych szkód trzeba przede wszystkim:

- ośmieszenie statusu spółki publicznej*, podważenie wiarygodności warszawskiej giełdy* i organów nadzoru przez konsekwentne nabijanie w butelkę inwestorów kupujących akcje holdingu,

- ośmieszenie pewnego domu maklerskiego pewnego całkiem znanego banku, który - teraz wstyd pewnie przyznać - trochę tych papierków kupił,

Reklama
Reklama

- rozłożenie kilku tytułów, z których przynajmniej dwa wcześniej dla sprawy "oświecania" narodu zrobiły całkiem sporo - mówię o praktycznym ukatrupieniu "Prawa i Gospodarki" i "Magazynu Finansowego", co oznacza jednocześnie zmarnowanie ciężkiej harówy grupy ludzi związanych od wielu lat (bo jeszcze od czasów "Nowej Europy") z rynkiem kapitałowym,

- nabicie w butelkę całkiem sporej grupy fajnych dziennikarzy z innych tytułów, skuszonych do współpracy obietnicami bez pokrycia.

Zastanawiam się, na co liczą faceci, drwiący z elementarnej przyzwoitości. Myślę, że - niestety - wiedzą, na co liczą. Liczą na kompletną bezkarność. Na parasol polityczny. Na impotencję i strategiczną ślepotę urzędników, prokuratorów i sędziów. Kolesie z okolic M-4 to cwane bestyjki. Więc pewnie wiedzą, co robią. Tym gorzej dla tego kraju. No, ale skoro można odgrywać taki cyrk, jak cokolwiek dziwna "lwia" afera, to co tam taki drobiazg jak M-4?

Zresztą czemu się tu dziwić. Byłem kiedyś - przypadkowo - świadkiem obrzydliwie ciepłego spotkania Bardzo Ważnego Faceta z wirtualnego hodingu 4M ze Znacznie Ważniejszymi Ludźmi (w tym Kobietą) ze Strasznie Ważnej Instytucji. Wtedy mnie szlag trafiał. Teraz czekam na okazję, by Owej Pani kiedyś bezczelnie się ukłonić i zapytać o zdrowie jej Kolegi, który chwilowo jakoś nie odbiera listów i telefonów od Giełdy. Choć okazja zdarza się rzadko, bo Pani wysoko mierzy. Zaszła już tak wysoko, że człowieka aż mdli. Aha, spotkanie owo mogło być Zupełnie Przypadkowe. I równie Przypadkowo Ciepłe. Taaak. Tak chyba musiało być...

W całej sprawie M-4 fascynuje mnie zresztą także to, iż spółkę chroni właśnie tajemniczy parasol milczenia. Bo jakoś trudno sobie przypomnieć "czołówkę" dedykowaną hucpie M-4 w gazecie mniej bezczelnej od "PARKIETU"... To, że się ludzie boją, rozumiem. W mordę dostać jest mało przyjemnie. A jeszcze mniej - bać się, że ktoś bliski poczuje "siłę spokoju" bezczelnych cwaniaków. Ale heca polega na tym, że niektórzy mają taki OBOWIĄZEK, żeby interesować się Dziwnymi Panami, zanim coś się wydarzy. I tym razem moja bezczelna i wysoce niepolityczna uwaga nie odnosi się do Rynkowych Rad Geruntów, ale do zupełnie normalnych facetów z Agencji Specjalnego Przeznaczenia. Gdzie oni są, ci nasi Przyjaciele? Przykro mi, ale to samo odnosi się jednak także do ponoć niezależnych mediów, które jakoś - chyba w imię fałszywie pojmowanej solidarności zawodowej - jakoś dziwnym trafem nie bardzo interesowały się karierą kolegów z M-4.

Pytacie Państwo, jak to się wszystko nazywa? Jest kilka odpowiednich, acz wysoce niecenzuralnych określeń. Ale można to skwitować krótko. Bo to POLSKA właśnie. Lekarstwo jest jedno: PROKURATOR. I chyba powinien odwiedzić nie tylko gospodarzy spółki. Jest jeszcze co najmniej kilka innych osób, z którymi powinien pogadać. Bo o poczynania panów z 4Media trzeba było formalnie zapytać wcześniej. Albo czytać tych, którzy wiedzą, co się dzieje. I nie umierają ze strachu. n

Reklama
Reklama

Powyższy tekst jest WYŁĄCZNIE

wyrazem osobistej wiedzy i poglądów autora i nie może być inaczej

interpretowany.

Słowniczek trudniejszych wyrazów:

Nekrofilia - utrzymywanie intymnych kontaktów z osobą niezbyt żywą, tu: równe namiętne, co beznadziejne uwielbienie dla akcji spółek, których nie ma, a nawet nigdy tak naprawdę nie było.

Warszawska giełda - wbrew nazwie, nie jest to miejsce alokacji i wyceny kapitału, obecnie - w konsekwencji wdrożenia śmiałych "strategii rozwoju" - ulubiona rozrywka kilku zarządzających funduszami emerytalnymi i zdesperowanych, bo zawiedzionych bywalców przerabianego ponoć na osiedle Służewca (nomen omen: kupić go chciał śmiały gracz, niedościgniony idol pomysłodawców projektu M-4 Grzegorz W.).

Reklama
Reklama

Spółka publiczna - niestety, w kontekście wydarzeń choćby wokół tzw. spółki 4 Media to już chyba nic nie znaczy...

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama