Z 10 spółek, które od początku 2001 r. zrezygnowały ze sprzedaży papierów, trzy zapowiedziały już, że nie podejmą żadnych prób w tej mierze w tym roku, a pozostałe będą czekać i przyglądać się giełdowym kursom. Główny indeks niemieckiej giełdy DAX stracił w ub.r. 44%, co było największym jego spadkiem od 1948 r. i najgorszym wynikiem wśród europejskich wskaźników giełdowych.
Posucha na rynku IPO pozbawiła przychodów niemieckie banki, których wyniki i tak już znacznie pogorszyła konieczność tworzenia rezerw na pokrycie złych kredytów. Żaden z czterech największych niemieckich banków pod względem aktywów - Deutsche Bank, HVB Group, Dresdner, Commerzbank - nie przeprowadził w ub.r. ani jednej oferty publicznej na krajowym rynku. W 2000 r. tamtejsze spółki pozyskały z IPO 20 mld USD.
Niemieckie firmy uznały, że pozyskanie pieniędzy z giełdy jest o wiele trudniejsze niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie wartość IPO spadła o 61% w stosunku do 2000 r. i wyniosła w ub.r. 34 mld USD. Ale też niemiecka gospodarka, największa w Europie, odnotowała w ub.r. tempo wzrostu prawdopodobnie rzędu 0,5%, podczas gdy amerykańska rozwinęła się o 2,3% (wg najnowszych prognoz OECD).
Szczególnie zniechęciły niemieckich inwestorów gwałtowne spadki kursów i mnożące się bankructwa spółek notowanych na Neuer Markt. Był to rynek przeznaczony dla tych nowatorskich spółek, które szybko chciały wejść na giełdę. Deutsche Boerse, operator giełdy we Frankfurcie, postanowił zlikwidować Neuer Markt, gdy indeks tego rynku spadł o 95% od maksimum z marca 2000 r.
Hossa panująca na Neuer Markt przez pierwsze dwa i pół roku jego istnienia przyczyniła się do znacznego wzrostu liczby właścicieli akcji wśród Niemców, którzy wcześniej wybierali zazwyczaj bardziej bezpieczne inwestycje w papiery dłużne. Liczba Niemców posiadających akcje wzrosła w 2000 r. do rekordowego poziomu 6,2 mln. W pierwszej połowie ub.r. spadła do 4,68 mln.