O wydźwięku wczorajszej sesji zadecydowało końcowe pół godziny. W tym czasie kontrakty straciły ponad 20 pkt., co doprowadziło do utworzenia na wykresie wyspy odwrotu, obejmującej trzy minione sesje. To zapowiada atak na lukę hossy pomiędzy 1188 i 1199 pkt., niewykluczone że udany.

Jednocześnie trudno po tak zdominowanej przez emocje sesji jednoznacznie przesądzać, że wzrosty zakończyły się. Jednak jest to w tej chwili najbardziej prawdopodobny wariant. Nawet zakładając, że rynek od ponad miesiąca znajduje się w trendzie horyzontalnym, powinniśmy mieć ruch w kierunku jego dolnego ograniczenia, czyli 1151 pkt. Zredukowanie znacznej dodatniej bazy wskazuje na coraz większe zdecydowanie pesymistów, zaś strona popytowa po trzech kolejnych próbach przedostania się ponad grudniowy szczyt przy 1250 pkt. wyraźnie odpuściła. To oznacza, że zajmujący długie pozycje podczas tych sesji, z nadzieją na pokonanie oporu, mają już spore straty. W przypadku gdy sytuacja na światowych giełdach, (która była główną przyczyną wzrostu z ubiegłego piątku) dalej będzie się pogarszać, pewnie nie zdecydują się czekać, tylko przystąpią do opuszczania rynku.

Kluczowe znaczenie ma ostatnia luka hossy, której zasłonięcie ostatecznie przekona do takiego scenariusza. Niestety, z uwagi na to, że rynek przywiązuje do niej duże znaczenie, nie można sobie pozwolić na czekanie do zamknięcia, by przekonać się, jaki będzie los tej luki. Prawdopodobnie sukces niedźwiedzi doprowadzi do następnej dynamicznej zniżki, którą będzie napędzać widmo powstania formacji głowy z ramionami.

W tej sytuacji otwarcie na wysokości 1199 pkt. lub niższe trzeba traktować jako zapowiedź spadkowej sesji. Oporem jest połowa środowej czarnej świecy przy 1221 pkt., a potem strefa 1243-1250 pkt.