Reklama

Miller, Schroeder - dwa bratanki

Publikacja: 10.01.2003 09:27

Nie wiem, czy zauważyli Państwo, ale ostatnio jest u nas coraz bardziej jak w Niemczech. Kiedyś byłby to powód do dumy - i nadal byłby, gdybyśmy na przykład zaczęli wytwarzać samochody na niemieckim poziomie czy gdyby nasze banki i firmy ubezpieczeniowe były jednymi z największych w Europie. Ale mimo wszystko podobieństwa są coraz bardziej widoczne.

Ostatnio premier Leszek Miller powołał superministerstwo gospodarki, pracy i polityki społecznej. Takie coś mają już Niemcy. Nie śledzę dokładnie, co dzieje się za Odrą, ale sądzę, że tamtejsi obserwatorzy mają podobny problem - nie wiadomo, czemu ma to służyć. Zwłaszcza że zastępcą superministra Jerzego Hausnera został Jacek Piechota, były minister gospodarki.

Na dodatek, tak jak w Niemczech, w Polsce także mamy wysokie podatki. Niemcy mają swój podatek solidarnościowy - na cele przebudowy gospodarczej byłej NRD. My także coś takiego mamy - i to w różnych odmianach. Wysokie podatki są u nas m.in. dlatego, że solidaryzujemy się z górnikami ze Śląska, których zakłady pracy nie płacą podatków, z dyrektorami szpitali, którzy rozrzutnie wydawali pieniądze na zakup sprzętu, z władzami kolei państwowych, które od lat nie są w stanie wyprowadzić firmy z zapaści, ale (przykład ostatnich zatrzymań byłych szefów PKP) umieją wyprowadzać z niej miliony złotych.

Na dodatek, tak jak w Niemczech, polską metodą na pobudzenia gospodarki jest wzrost podatków. Państwo ma nam zafundować autostrady, będzie wspomagać firmy i ratować upadające stocznie, będzie też dbać o finanse publiczne, co da nam wspaniały rozwój gospodarczy. O co ma dbać rząd niemiecki, do końca nie wiem - no, poza - oczywiście - próbami ograniczenia puchnącego deficytu budżetowego. Swoją drogą, fakt, że dziura w budżecie rośnie i u nas, i tam, jest kolejnym podobieństwem między naszymi krajami.

Oczywiście, ta metoda - czyli pobudzanie przez podwyższanie podatków - spodziewanych efektów nie przyniesie. Ale przecież nie o to chodzi, żeby były jakieś efekty w gospodarce - ale żeby było w "Wiadomościach" dużo informacji, że rząd dba, coś robi i się stara. Tak naprawdę całą robotę ma odwalić kto inny.

Reklama
Reklama

A kto? Wiadomo, na co czeka gospodarka światowa - na przyspieszenie w USA, co zwiększy chłonność tamtego rynku na importowane towary. To ma dać impuls do przyspieszenia na świecie - w tym w Niemczech. Na to czeka Schroeder. A na co czeka Miller? Że po Niemczech ożywienie zawita i do nas. I że stanie się to akurat wtedy, gdy wyborcy zaczną się zastanawiać, na kogo by tu znowu zagłosować? Czy na niepewną opozycję, czy też na rządzących, którzy byli i dobrzy dla ludzi, i dla gospodarki, i do Unii Europejskiej nas wprowadzili.

Po raz kolejny muszę życzyć premierowi Millerowi, żeby te oczekiwania się spełniły, bo alternatywą jest tylko wydłużenie się kryzysu gospodarczego, wzrost bezrobocia i gorsza sytuacja Polaków. Chciałbym jednak, aby pojawiły się wreszcie władze, które już nie będą czekać z założonymi rękami czy nie poprzestaną na ruchach pozorowanych i będą się starały samodzielnie wyprowadzić kraj z kryzysu. A fakt, że to samo mają w Niemczech, jakoś mnie zupełnie nie pociesza.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama