Nie wiem, czy zauważyli Państwo, ale ostatnio jest u nas coraz bardziej jak w Niemczech. Kiedyś byłby to powód do dumy - i nadal byłby, gdybyśmy na przykład zaczęli wytwarzać samochody na niemieckim poziomie czy gdyby nasze banki i firmy ubezpieczeniowe były jednymi z największych w Europie. Ale mimo wszystko podobieństwa są coraz bardziej widoczne.
Ostatnio premier Leszek Miller powołał superministerstwo gospodarki, pracy i polityki społecznej. Takie coś mają już Niemcy. Nie śledzę dokładnie, co dzieje się za Odrą, ale sądzę, że tamtejsi obserwatorzy mają podobny problem - nie wiadomo, czemu ma to służyć. Zwłaszcza że zastępcą superministra Jerzego Hausnera został Jacek Piechota, były minister gospodarki.
Na dodatek, tak jak w Niemczech, w Polsce także mamy wysokie podatki. Niemcy mają swój podatek solidarnościowy - na cele przebudowy gospodarczej byłej NRD. My także coś takiego mamy - i to w różnych odmianach. Wysokie podatki są u nas m.in. dlatego, że solidaryzujemy się z górnikami ze Śląska, których zakłady pracy nie płacą podatków, z dyrektorami szpitali, którzy rozrzutnie wydawali pieniądze na zakup sprzętu, z władzami kolei państwowych, które od lat nie są w stanie wyprowadzić firmy z zapaści, ale (przykład ostatnich zatrzymań byłych szefów PKP) umieją wyprowadzać z niej miliony złotych.
Na dodatek, tak jak w Niemczech, polską metodą na pobudzenia gospodarki jest wzrost podatków. Państwo ma nam zafundować autostrady, będzie wspomagać firmy i ratować upadające stocznie, będzie też dbać o finanse publiczne, co da nam wspaniały rozwój gospodarczy. O co ma dbać rząd niemiecki, do końca nie wiem - no, poza - oczywiście - próbami ograniczenia puchnącego deficytu budżetowego. Swoją drogą, fakt, że dziura w budżecie rośnie i u nas, i tam, jest kolejnym podobieństwem między naszymi krajami.
Oczywiście, ta metoda - czyli pobudzanie przez podwyższanie podatków - spodziewanych efektów nie przyniesie. Ale przecież nie o to chodzi, żeby były jakieś efekty w gospodarce - ale żeby było w "Wiadomościach" dużo informacji, że rząd dba, coś robi i się stara. Tak naprawdę całą robotę ma odwalić kto inny.