- Koncepcja wprowadzenia opłaty drogowej jest kolejną próbą sięgnięcia przez rząd do kieszeni podatników - mówił w czasie piątkowej debaty poseł Stanisław Żmijan (PO). Opozycja ma jednak małe szanse, by ustawę odrzucić, bo zgodnie popierają ją koalicyjni posłowie. Jeden z najbardziej kontrowersyjnych projektów przepisów, jaki sporządził rząd, zakłada wprowadzenie opłat za korzystanie z dróg. Opóźnienie prac nad ustawą spowodowało, że nie ma obowiązku kupowania winiet od początku tego roku.
Zgodnie z rządowym pomysłem, użytkownik samochodu osobowego ma zapłacić za winietę 180 zł rocznie. Posłowie koalicji chcą dodatkowo zróżnicować ceny w zależności od pojemności silnika auta. Ci, którzy jeżdżą pojazdami z silnikami do 900 cm3, mieliby zapłacić połowę podstawowej stawki. Parlamentarzyści z pozostałych klubów również zgłaszają poprawki do ustawy, choć są jej przeciwni co do zasady.
PiS przedstawił aż 230 swoich propozycji, choć uważa, że ustawa jest niezgodna z konstytucją, a jej niektóre rozwiązania - np. powołanie specjalnej państwowej spółki do pobierania opłat - ograniczą kontrolę nad środkami publicznymi. Najważniejsza poprawka zgłoszona przez klub to zwolnienie z opłat motocykli. Rząd uważa, że ich kierowcy powinni płacić 72 zł rocznie.
- To jest jeden wielki bubel, który powinien być wyrzucony do kosza - mówił Krzysztof Oksiuta z SKL. Jednak jego ugrupowanie również zgłosiło poprawki.