Zatrudnienie w USA spadło w grudniu o 101 tys. osób, wobec zniżki o 88 tys. osób w listopadzie. Po raz pierwszy od ośmiu miesięcy spadało ono dwa miesiące z rzędu. Analitycy wprawdzie spodziewali się, że stopa bezrobocia pozostanie na niezmienionym poziomie, ale liczyli, że przybędzie ok. 22 tys. nowych etatów. - Mimo oznak ożywienia wciąż panują niepewne nastroje co do przyszłości gospodarki, więc większość spółek wstrzymuje się z tworzeniem nowych miejsc pracy - powiedział Bloombergowi Bill Quan, główny ekonomista Mizuho Securities USA.
Największe redukcje zatrudnienia dotyczyły w grudniu firm specjalizujących się w handlu detalicznym. Zlikwidowały one 104 tys. etatów, najwięcej w całym 2002 r., wobec zniżki o 40 tys. w listopadzie. Łącznie liczba miejsc w amerykańskiej gospodarce była aż o 1,8 mln niższa niż w marcu 2001 r. Większość ekonomistów spodziewa się, że w bieżącym roku bezrobocie może jeszcze wzrosnąć. - Nie widzę szans na powstawanie nowych miejsc pracy przynajmniej w pierwszej połowie br. Wciąż jest jeszcze zbyt wiele obaw co do koniunktury - twierdzi Geoffrey Somes, ekonomista z Fleet Bank w Bostonie, który prognozuje wzrost stopy bezrobocia do 6,1%.
Reakcją na publikację nowych danych był wzrost cen amerykańskich obligacji. Natomiast do najniższego poziomu od trzech lat wobec euro obniżyły się notowania dolara.
Raport może skomplikować starania prezydenta George`a W. Busha, który chce pokazać, że kontroluje sytuację gospodarczą. Przypomnijmy, że we wtorek prezydent ogłosił ambitny plan, zmniejszenia podatków o 674 mld USD, co ma na celu pobudzenie inwestycji i konsumpcji napędzających wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych.