Powiedzą one wiele nie tylko o kondycji samych przedsiębiorstw, ale też pozwolą po części ocenić postrzeganie przez szefów firm koniunktury gospodarczej na ten rok. Z wiadomości, które do tej pory się pojawiły, wynika, że przyszłość rysuje się w szaro--czarnych barwach. Ostatnie zapowiedzi zwolnień w amerykańskich korporacjach nie wskazują na to, by oczekiwano wzmożonego popytu na oferowane produkty. Zresztą podobny wydźwięk ma plan ożywienia gospodarki przedstawiony przez prezydenta Busha. Wygląda na to, że został odebrany jako potwierdzenie trudności, wymagających coraz bardziej zdecydowanych działań zarówno w sferze polityki monetarnej, jak i fiskalnej. Inwestorzy nie zechcieli obdarzyć go kredytem zaufania i zawierzyć, iż w przeciwieństwie do poprzednich działań, przyniesie szybkie i trwałe efekty.
Rynek pracy się kurczy
Warto spojrzeć w dalszą przyszłość i skonfrontować poluzowanie w sferze fiskalnej, prowadzące do wzrostu deficytu budżetowego, z coraz bardziej pogarszającymi się nastrojami konsumentów i rosnącymi problemami na rynku pracy. Po danych z końca roku 2002 r. widać wyraźnie, że zaczyna się on kurczyć. W listopadzie ubyło 88 tys. miejsc pracy w sektorach pozarolniczych, w grudniu już ponad 100 tysięcy (najwięcej od 10 miesięcy). To mogą być pierwsze ostrzeżenia o realizowaniu się pesymistycznych przewidywań niektórych analityków, którzy spodziewają się ograniczania wydatków konsumpcyjnych w wyniku przedłużającej się stagnacji gospodarczej. To doprowadziłoby amerykańskie przedsiębiorstwa do jeszcze większych kłopotów. Taka reakcja łańcuchowa wobec wyczerpywania się możliwości podejmowania kolejnych działań pobudzających procesy gospodarcze stwarza poważne zagrożenie dla rynków akcji. Na ten aspekt zwrócili uwagę analitycy DI BRE w styczniowym raporcie dotyczącym rynku akcji. Według nich odsetkowe obciążenia gospodarstw domowych nie są większe niż w latach 80., jednak z uwagi na rosnące bezrobocie, niskie stopy procentowe i skalę zadłużenia gospodarstw zwiększanie konsumpcji nie jest wcale pewne. Szczególnie w sytuacji, gdy słabnący dolar zacząłby wyzwalać bodźce inflacyjne, zmuszające do podwyżek stóp procentowych.
Decydować będzie zagranica
Pierwsze sesje nowego roku pozwalają dokładnie wskazać główny czynnik, którym kierują się inwestorzy na naszym rynku przy podejmowaniu decyzji. WIG20 podąża krok w krok za parkietami światowymi. I tak samo będzie w tym tygodniu. Ze względu na to, że indeksy od dłuższego czasu przebywają w trendach bocznych, można się spodziewać dalszych znacznych wahań nastrojów na poszczególnych sesjach. Warto przypomnieć sobie poprzednie okresy publikowania wyników przez spółki, podczas których utrzymywała się podwyższona zmienność kursów, by dojść do wniosku, że nie jest to najlepszy okres do inwestowania. Pojedyncze informacje wywołują emocjonalne reakcje, co utrudnia podejmowanie jednoznacznych decyzji. Wystarczy wspomnieć piątkowy roller-caster po danych z rynku pracy.