Odbiegając nieco od rynku kontraktów akcyjnych, tym razem chciałbym zwrócić uwagę na nieco inne zagadnienie. Nastroje na parkiecie w zeszłym tygodniu były skrajnie zmienne, od euforii po panikę. Najlepiej sytuację tę ilustruje zachowanie bazy na kontrakcie indeksowym, która z 20 pkt. w poniedziałek spadła do zera w środę. Podobnie nerwowo było również na piątkowej sesji. W momentach, gdy byki zdobywały przewagę, baza rozciągała się do ok. 8 pkt., a z kolei podczas wyprzedaży miejscami przyjmowała nawet wartości ujemne. Dodatkowy zamęt na rynku wprowadzali arbitrażyści, których obecność była ostatnio szczególnie widoczna. Warto w tym miejscu zauważyć, że ich działania niemal dokładnie wyznaczały dołki i szczyty. A więc w poniedziałek kupowali oni akcje w momencie formowania lokalnego szczytu, gdy baza była największa (dodatkowo w ten sposób podnosili wartość kontraktu). Z kolei mocno wychodzili z rynku przy obronie wsparcia na poziomie 1190 pkt. Wtedy to dodatkowy wysyp akcji stworzył im doskonałą możliwość korzystnego zamknięcia kontraktów. Podobnie było również na ostatniej sesji tygodnia. Warto przyglądać się działaniom tych inwestorów, ponieważ ich wpływ na rynek stopniowo rośnie z uwagi na angażowanie coraz większych kapitałów.

Wśród kontraktów akcyjnych nadal dosyć interesująco prezentuje się PKMH3. Instrument bazowy obronił wsparcie na poziomie 134,5 zł, utworzone przez lokalny szczyt z początku grudnia. Dzięki temu nadal są duże szanse kontynuacji wzrostów. Sam kontrakt należy do najbardziej płynnych w tym segmencie rynku, co zdecydowanie ułatwia szybkie reagowanie na zachowanie akcji.

Niestety, bardzo trudno obecnie znaleźć kontrakty akcyjne o dosyć klarownej sytuacji technicznej i jasno określonym trendzie.