Na razie bank kierowany przez Wojciecha Kostrzewę ma 19,6% akcji warszawskiego holdingu. BRE może przekroczyć 33% udziałów nie dokupując akcji na giełdzie, ale zajmując walory, które były zabezpieczeniem kredytów. Według naszych informacji, chodzi przede wszystkim o akcje należące do Ryszarda Opary, wiceprezesa Elektrimu. O blisko 10% papierów Elektrimu toczy on spór z Janem Rynkiewiczem, który przejął kontrolę nad tym pakietem. BRE, z którym współpracuje. R. Opara chce odzyskać kontrolę nad papierami swojego klienta. Nieoficjalnie wiadomo, że za pożyczone od tego banku środki akcje Elektrimu w części kupował również Zbigniew Jakubas (12,6%).
Gdyby BRE przejął akcje należące do wiceprezesa Opary, musiałby stworzyć rezerwę na utratę ich wartości. Inwestor za kredyt od banku obejmował walory, kiedy były nawet trzy razy droższe niż obecnie (wczoraj kurs wzrósł o 1,7%, do 2,4 zł). Analitycy szacują, że strata BRE (ma już 19,6% udziałów) na walorach warszawskiego holdingu wynosi ponad 100 mln zł, nie wliczając straty na papierach, które przejąłby od R. Opary.
Wczoraj KPWiG nałożyła 400 tys. zł kary na Elektrim. Uznała, że od maja do grudnia 2001 r. spółka nie przekazywała informacji o pogarszającej się płynności finansowej i zdolności do regulowania zobowiązań. Elektrim nie przekazywał również pełnych danych o sytuacji finansowej po zawarciu porozumienia z Vivendi Universal, zwłaszcza tych dotyczących możliwości sfinansowania wykupu obligacji zamiennych o wartości 440 mln euro. Papiery miałyby zostać wykupione do 15 grudnia 2001 r. Według KPWiG, zarząd Elektrimu otrzymywał w tym czasie od swojego dyrektora finansowego sygnały, że spółka może nie być w stanie w pełni pokryć swoich zobowiązań. Ostatni zarzut Komisji dotyczy przekazania z opóźnieniem informacji o wypowiedzeniu Elektrimowi przez Bank Pekao dwóch umów kredytowych.
W okresie, który badała Komisja, prezesem Elektrimu był Waldemar Siwak. Jego głównym zadaniem było pozyskanie środków na spłatę obligatariuszy. Starania te zakończyły się niepowodzeniem, pomimo sprzedaży przez Elektrim za 591 mln euro aktywów telekomunikacyjnych, gdyż w tym czasie kolejne banki wypowiadały kredyty Elektrimowi i zajmowały jego rachunki.