Reakcja Departamentu Skarbu była niemal natychmiastowa. Według rzecznika departamentu Roba Nicholsa, prezydent Bush zdecydował się na diametralnie inny kierunek reform, których zadaniem jest ożywienie rozwoju gospodarczego Stanów Zjednoczonych. Propozycja Białego Domu przewiduje obniżenie podatków o 670 mld USD w ciągu najbliższych 10 lat, w tym całkowitą likwidację podatków od dywidend giełdowych. Administracja rozpoczyna właśnie kampanię propagandową, która ma na celu wyjaśnienie opinii publicznej szczegółów pakietu reform. Główną rolę będzie miał tu do odegrania następca O`Neilla John Snow, który czeka jeszcze na zatwierdzenie nominacji przez Senat.
Nowy pakiet stymulacyjny został skrytykowany przez demokratów oraz niektórych ekonomistów. Wprowadzenie go w życie powiększy bowiem deficyt budżetowy. Pakiet reform zaproponowanych przez demokratów opiewa na sumę czterokrotnie niższą.
Paul O`Neill, który przez długie lata kierował wielkim koncernem metalurgicznym Alcoa, został zmuszony do odejścia na początku grudnia. Razem z nim ze stanowiska zrezygnował Larry Lindsey, główny doradca ekonomiczny Białego Domu. O`Neill popełnił tuż przed odejściem wiele gaf, a jego głównym grzechem było zbyt optymistyczne ocenianie sytuacji gospodarczej USA. Ktoś też musiał ponieść polityczną odpowiedzialność za słabnącego dolara, rosnące bezrobocie, nieskuteczność poprzedniej reformy podatkowej i brak zaufania inwestorów do inwestycji giełdowych.
Zaledwie kilka tygodni wcześniej w atmosferze skandalu podał się do dymisji szef komisji papierów wartościowych i giełd (SEC) Harvey Pitt. Wymianę ekipy gospodarczej skomentowano jako oczyszczenie przedpola przez Biały Dom. George W. Bush obawia się bowiem, że podobnie jak jego ojciec może przegrać wybory z powodu złej sytuacji gospodarczej kraju.
Obecna krytyka prezydenta przez O`Neilla może dziwić, gdyż obu panów łączą więzi osobistej przyjaźni.