Odkryte w 1969 r. złoża przez trzy dekady symbolizowały rozwój brytyjskich rafinerii. W latach 70. i 80. ubiegłego wieku produkowano tam aż pół miliona baryłek ropy dziennie. Dzisiejsze wydobycie waha się w granicach 45 tys. baryłek i stanowi 1% całości produkcji BP.

Koszty eksploatacji pól naftowych w rejonie Morza Północnego wzrosły, kiedy kanclerz brytyjski Gordon Brown nałożył 10-proc. specjalny podatek od zysków ze sprzedaży ropy. Zdaniem niektórych analityków, polityka fiskusa może w ten sposób skłonić firmy brytyjskie do pozbywania się kolejnych, nierentownych i drogich złóż.

Sprzedaż nastąpiła po gruntownym przeglądzie sytuacji finansowej BP, jaki zarząd postanowił przeprowadzić w świetle mało optymistycznego raportu za 2002 r. Wynikało zeń, że BP zwiększył w ub.r. wydobycie ropy naftowej zaledwie o 3%.

Tuż po sprzedaży złóż BP oświadczył, że celem przedsiębiorstwa jest lepsza jakość i trzymanie się ścisłych celów produkcyjnych. Oznacza to zrezygnowanie z aktywów nie związanych bezpośrednio z podstawową działalnością firmy.

Niezależny amerykański koncern Apache powinien skorzystać na nowych złożach. W ten sposób zwiększy produkcję o jedną trzecią, a jego zapasy ropy wzrosną do 233 mln baryłek.