We wtorek nastąpił niezbyt głęboki spadek prowadzący do powstania tzw. świecy wysokiej fali, czyli małego korpusu z długimi knotami po obu stronach. Świeca ta pokazuje rozchwianie rynku i jej wymowa jest w zasadzie neutralna. Pozytywnym faktem jest utrzymanie się kontraktów powyżej najbliższego wsparcia, jakim jest połowa poniedziałkowej białej świecy (około 1237 pkt.) oraz przełamana w poniedziałek linia trendu spadkowego biegnąca przez szczyty z maja, początku grudnia oraz ubiegłego tygodnia. Trzykrotne potwierdzenie oraz długość linii podkreślają jej znaczenie. Szkoda tylko, że na razie skala przełamania nie jest zbyt duża. Poza tym w pobliżu jest drugi opór, to znaczy szczyt z 2 grudnia na poziomie 1265 pkt. Jeśli siła rynku jest tak duża, jak by na to wskazywała ważność przełamanej linii, to także grudniowy szczyt powinien wkrótce zostać przełamany. W tym kontekście wtorkowa sesja pozostawia pewien niedosyt.
Niezbyt dobrze wyglądają też oscylatory. W przypadku MACD chodzi wyłącznie o to, że w przeciwieństwie do indeksu kontraktów wskaźnik ten znajduje się bardzo daleko od swojego grudniowego szczytu. W takiej sytuacji istnieje duże prawdopodobieństwo powstania negatywnej dywergencji. RSI wygląda bardzo podobnie, z tym że w tym przypadku już pojawiła się mała dywergencja pomiędzy szczytami z 7 i 13 stycznia. Jej znaczenie jest małe, ale powinno skłaniać do obserwacji dynamiki ewentualnych wzrostów. Można sobie teraz wyobrazić kilka scenariuszy. Pierwszy, spadkowy to po prostu powrót poniżej przełamanej w poniedziałek linii. Drugi, również spadkowy to wyjście nieco ponad grudniowy szczyt, a następnie spadek z utworzeniem negatywnych dywergencji. Trzeci, wzrostowy wariant to przełamanie grudniowego szczytu przy zwiększającej się dynamice wzrostu.