Od trzech miesięcy indeksy najważniejszych rynków akcji poruszają się w trendach bocznych. Wtorkowa sesja niewiele zmieniła i jedyne, co pozostaje, to uzbroić się w cierpliwość i czekać na rozstrzygnięcie. Dla francuskiego CAC-40 byłoby nim zamknięcie ponad listopadowym maksimum przy 3330 pkt. lub poniżej 2965 pkt. Widać więc, że wystarczą dwa bardziej zdecydowane ruchy w jednym kierunku, by wyjaśnić średniookresową sytuację indeksu. Podobnie niewiele potrzeba, by kierunek trendu określił DAX. Górne cienie trzech ostatnich świec zapowiadają atak na dołek z 27 grudnia przy 2840 pkt. Gdyby był on udany, uzasadnione będzie mówienie o powrocie do tendencji spadkowej, rozpoczętej przed 6 tygodniami. Test szczytu z początku roku niepowodzeniem zakończył się na FT-SE 100. To również skłania do przypuszczenia, że będziemy w niedalekiej przyszłości świadkami próby przełamania poziomu 3829 pkt., gdzie znajduje się grudniowy dołek. Wybicie ponad 4071 pkt. pozwalałoby mówić o bardziej optymistycznych wariantach.
Rozstrzygnięcia nie nastąpiły także na amerykańskich parkietach. Nasdaq od trzech sesji zmaga się z oporem na wysokości 1449 pkt. Wysiłki kupujących nie przyniosły na razie efektu, ale też podaż nie zaznacza mocniej swojej obecności. W krótkim terminie niepokojącym znakiem będzie spadek poniżej 1401 pkt. Dopóki to się nie stanie, można liczyć na atak na 1488 pkt., które zatrzymały zwyżkę w listopadzie ub.r.
W takiej samej sytuacji znajduje się DJIA. Pomimo że od pokonania bariery 8932 pkt. dzieli go niewiele, to podaż stawia twardy opór. Nie jest to niebezpieczne dopóki indeks znajduje się ponad 8595 pkt. Spadek poniżej tej wartości stanie się zapowiedzią ataku na dolną granicę średnioterminowego trendu horyzontalnego. Wypada ona na poziomie 8256 pkt. Warto przy tym rozważyć wariant, w którym wybicie ponad listopadowe maksimum wystarczy jedynie do wyrównania szczytu z sierpnia ub.r., a nie będzie oznaczać rozpoczęcia nowej fali trwałych zwyżek. Sytuacja na światowych giełdach od pierw-szej połowy października (szybki wzrost i przedłużająca się stabilizacja w atmosferze nadziei, że nowy rok przyniesie lepszą koniunkturę) bardzo przypomina to, co działo się przez pierwsze pięć miesięcy 2002 r. Czy tak samo się zakończy?