ING BSK odmówił ujawnienia, ile pieniędzy ubyło i ilu klientów zostało poszkodowanych. - W połowie 2002 roku stwierdziliśmy nietypowe operacje w jednym z mniejszych oddziałów w regionie częstochowskim. Zareagowaliśmy niezwłocznie i podjęliśmy wszelkie niezbędne działania w celu ścisłego przestrzegania procedur, mające na celu ochronę interesów naszych klientów oraz banku - poinformował ING BSK. Wyjaśnił, że w trakcie toczącego się dochodzenia prokuratorskiego nie może udzielać bliższych informacji w tej sprawie. - Incydent ten nie wpływa na bezpieczeństwo środków powierzonych naszemu bankowi - napisano w komunikacie ING BSK.
Z informacji PARKIETU wynika, że osoby, którym z kont zniknęły pieniądze, mogą liczyć na ich zwrot, jeśli prokuratura ustali, że w kradzieży brali udział pracownicy banku.